SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Czwórka tancerzy współczesnych na scenie

Mickiewicz zremiksowany

26 sierpnia 2022
Ilustrowany portret Rafała Kwaska
Udostępnij

W tym roku mija dwusetna rocznica wydania „Ballad i Romansów” Adama Mickiewicza. Przyjęło się, że zapoczątkowały one polski romantyzm i do dziś mocno rezonują w naszej literaturze oraz tzw. „polskiej mentalności”. 20 sierpnia, z okazji tego jubileuszu oraz obchodzonego obecnie Narodowego Roku Romantyzmu, na deskach częstochowskiego Teatru imienia Adama Mickiewicza (sic!), wystawiony został specjalny spektakl „Choć czas te dzieje wymazał z pamięci”.


middle-mr2.jpg

Organizatorem spektaklu był Instytut Rozwoju Sztuki przy współpracy częstochowskiego teatru oraz OPK „Gaude Mater”. Dofinansowało go Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dzięki czemu wstęp na przedstawienie był bezpłatny. Wejściówki rozeszły się w mgnieniu oka i widownia teatru w sobotni wieczór pękała w szwach.


Zgromadzonych widzów przywitał na scenie istny konglomerat artystów z różnych dziedzin i światów. Oprócz częstochowskich aktorów (Hanny Zbyryt i Adama Hutyry) wystąpili chórzyści Collegium Cantorum, tancerze z Częstochowskiego Teatru Tańca pod opieką Włodzimierza Kuca oraz dbający o fortepianowy akompaniament: Jacek Stawiarski i Janusz Frączek. Wszystko pod kierownictwem muzycznym Janusza Siadlaka i w reżyserii Roberta Dorosławskiego, który odpowiedzialny był również za scenariusz.


Recytacje aktorów - w których nie zabrakło najbardziej sztandarowych dzieł naszego pierwszoplanowego romantyka, jak „Romantyczność” i moja ukochana „Świtezianka” - brały niejako w klamrę narracyjną resztę scenicznych popisów artystów. A na scenie działo się wiele. Iście patchworkowe połączenie śpiewu chóralnego, popisów solistów, ekspresyjnego tańca oraz piosenki aktorskiej wykonywanej przy akompaniamencie fortepianu. W ten sposób powstała kalejdoskopowa przejażdżka po motywach, które poruszają serca od dwustu lat.


middle-mr3.jpg

Nienachalne oświetlenie i snująca się raz po raz po scenie mgła dodawały całemu widowisku aury tajemniczości, pozwalając złapać rytm bijący w romantycznym sercu. Dzięki tym zabiegom udało się artystom pokazać na wskroś współczesną interpretację znanych dzieł, bez odżegnywania się przy tym od tradycji. Jak sami podkreślali, nie można patrzeć na utwory Wieszcza sprzed dwóch stuleci inaczej niż przez naszą teraźniejszą perspektywę. Moim zdaniem artyści wywiązali się z tego zadania znakomicie. Szczególnie przypadł mi do gustu występ tancerzy, których często frenetyczne figury, będące połączeniem baletu i tańca nowoczesnego, dodawały piękny, pozawerbalny komentarz do słów i muzyki rozbrzmiewających tego wieczora ze sceny.


middle-mr4.jpg

Na zakończenie Hanna Zbyryt brawurowo wykonała utwór Mariana Hemara pt. „Maryla”, który humorystycznie podsumował całość i pozwolił nam gładko wyjść z atmosfery romantycznej tajemniczości do naszej codzienności.


Szkoda tylko, że przedsięwzięcie było jednorazowe i nie będą mogli uczestniczyć w jego kolejnych odsłonach w nowym roku szkolnym na przykład uczniowie, dla których taka interpretacja mogłaby stać się udaną próbą odczarowania „przestarzałej” literatury. Choć wiadomo, że romantyzm jest mocno osadzony w polskich sercach i głęboko wierzę, że ma wielu amatorów nawet wśród dzisiejszych słuchaczy sanah czy Taco Hemingwaya.


fot. Fot. Helena Siadlak

Cykle CGK - Autorzy