„AIR 2.0” Bartłomieja Stypki
Do 13
października w Konduktorowni dominowały biele, szarości i błękity, czyli
tytułowe barwy prezentacji malarstwa Izabeli Kity. Te subtelności
zastąpi niebawem buntownicza twórczość Bartłomieja Stypki. Wernisaż
wystawy „AIR 2.0” już w sobotę, 15 października.
Ostatnio na portalu CGK zachęcaliśmy do odwiedzenia Miejskiej Galerii Sztuki i królującej tam wystawy streetartowej „Chmura”. Jednym z jej kuratorów, pomysłodawców i twórców jest Bartłomiej Stypka. Teraz polecamy autorską prezentację częstochowianina. „AIR 2.0” wypełni bowiem gmach Konduktorowni (ul. Piłsudskiego 34/36).
Styl prac, ich świeżość i nowatorstwo sprawiają, że o Bartłomieju Stypce chyba już zawsze będzie się mówiło jako o autorze „młodego pokolenia”. Nie zmieni tego raczej przypadająca na przyszły rok 40-stka artysty.
Stypka ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych, a następnie Komunikację Wizualną na Wydziale Wychowania Artystycznego ówczesnej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie (obecnie to Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza). Wizualnymi działaniami w przestrzeni publicznej (z szeroko pojętym graffiti na czele) interesował się od najmłodszych lat. Z czasem to ręcznie wycinany szablon stał się dla niego podstawową techniką wyrazu artystycznego.
– Szablon jest bazą do tego, co robię. Jest czymś fundamentalnym. Później jest on zmiękczany gestami malarskimi. To kompromis dla dwóch rzeczy, które lubię, a które, mogłoby się wydawać, że nie mogłyby wspólnie funkcjonować – mówił Stypka w rozmowie, która ukazała się w czerwcu na portalu CGK.

Przez ponad dekadę (2006-2017) „uliczne” (i nie tylko) graficzno-malarskie ślady Stypka pozostawiał, współtworząc projekt Monstfur. Potem zrobił sobie krótką przerwę, a dziś prowadzi własną pracownię malarską. Prace, które sygnuje własnym nazwiskiem, cieszą się dużym uznaniem odbiorców i – co znaczące – także kolekcjonerów. I choć jego twórczość, jak widać, coraz częściej trafia do galerii, to działania w przestrzeni tkanki miejskiej wciąż są mu bardzo bliskie.
Co znamienne, „solową” twórczość częstochowianin prezentował w rodzinnym mieście tylko raz. Mowa o wystawie „3”, którą w kwietniu tego roku Stypka otworzył w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”. Tytułowa liczba symbolizuje trzy lata samodzielnej działalności. Z kolei w ramach tegorocznych, 30. Dni Częstochowy, wejście do OPK ozdobił mural artysty.
Wystawa „AIR 2.0”, którą 15 października Stypka otworzy w siedzibie Regionalnego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, będzie więc drugą z częstochowskich w jego dorobku. Prezentowane prace autor określa „spadkiem” po wcześniejszej twórczości mocno sfokusowanej na działania uliczne. „Dorobek” ten objawia się w technice i środkach, ale idzie w parze z zajęciami w pracowni. – Dziś to ogólnoplastyczna działalność, choć mająca mocne korzenie w street arcie. Tam się to wszystko dawno temu zaczęło. Początkowo w formie zabawy, a na przestrzeni lat – wśród różnych zawiłości – przekształciło się już w zawód – wyjaśniał na portalu CGK.

Działalność kolektywu, jak i wiele prac Stypki, trzymała się głównie czerni, bieli i szarości. Dziś, o czym świadczy choćby afisz promujący „AIR 2.0” – z czarną ważką na pomarańczowym tle, przebija się przez nią kolor. – Kolory wywołują uczucia. Jedne są bardziej, inne mniej przyjemne. Ten pomarańcz sam do mnie przyszedł. Tutaj mogę się powołać jedynie na odczucia, wrażenia. W tym pomarańczu jest mocna energia. Nie bez powodu kolory pomarańczowy czy żółty pojawiają się w sygnałowych sytuacjach, w znakach ostrzegawczych. Podobnie jest w przyrodzie, osa odstrasza innych, dając mocny wizualny sygnał. Pomarańczowy bardzo lubię, ale kolorów „dotykam” pomału, trochę nieśmiało. Jest duży ocean możliwości, a ja jeszcze uczę się płynąć. Wydaje mi się, że najprawdopodobniej w pracy będzie to celebrowanie jednego, konkretnego świata kolorystycznego, czyli np. zderzenie szarości z zielonym. Nie jestem i raczej nie będę kolorystą. Kimś, kogo malarstwo opiera się głównie o kolor, bo to jest jednak duża doza graficznego przedstawienia – zdradzał we wspomnianej rozmowie artysta.

Co go fascynuje? – Szukam aspektów, w których ukrywa się dramat przemijania, dramat przerostu czegoś. Tematów jest dużo, bo dużo rzeczy mnie interesuje. Często ma to swoje korzenie w dzieciństwie. Jedną z prac, w których dominuje pomarańczowy kolor, nazwałem „VisolVit”, nawiązując do pomarańczowego proszku do picia z witaminami. Lubiłem to pić, podobnie jak „Vibovit”. Jestem z 1983 r., gdy miałem kilka lat, „VisolVit” był słodyczą, rarytasem, czymś niecodziennym – mówił autor.
Sobotnia wystawa z pewnością będzie wypełniona zaskoczeniami. Nie braknie wyrazistości przekazu, mocnych detali, treści ukrytych w misternym szablonie. Wernisaż rozpocznie się o godz. 19.00. Wstęp jest wolny.
Zuzanna Suliga
Fot. archiwum Bartłomieja Stypki
