SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Fot. Jacek Noszczyk

Wiesław Wyszyński – poeta przypomniany

23 lipca 2026
Udostępnij

- Najwybitniejszy poeta współczesnej Częstochowy, który od lat nie opublikował żadnego wiersza i chyba już został zapomniany – mówili o Wiesławie Wyszyńskim przyjaciele i urządzili mu benefis. Okazało się, że pamięta go i ceni bardzo wiele osób, a sam bohater też zapowiedział, że już wkrótce wszystkim o sobie przypomni.

middle-Wieslaw_Wyszynski_4x5.jpg

Na pomysł wpadł Tadeusz Piersiak. Były dyrektor Muzeum Częstochowskiego poszedł na wystawę fotografii Jacentego Dędka. Na ścianie na wprost wejścia zobaczył planszę z wierszem Wiesława Wyszyńskiego, który autor zdjęć potraktował jako motto swojej ekspozycji „Credo”.

- Wiersz zadziwił mnie aktualnością i tym, jak rezonował w mojej głowie. Uświadomiłem sobie, że pewnie już nikt nie pamięta o obecności Wiesia Wyszyńskiego, a to w mojej ocenie jeden z najwybitniejszych częstochowskich poetów – mówi. – Pomyślałem, że warto mu oddać hołd jako człowiekowi i poecie oraz przypomnieć jego twórczość.

Do zorganizowania wieczoru dedykowanego Wyszyńskiemu namówił grono przyjaciół, w tym Krzysztofa Janika – właściciela Galerii 4 Arte, który udostępnił ją na tę okazję. - Ta galeria ma swój klimat. Dobrze się tutaj świętuje - podkreśla Tadeusz Piersiak.

Benefis odbył się pomiędzy… dwiema datami urodzin bohatera. 28 maja zapisanym w dokumentach kościelnych i 28 czerwca widniejącym w Urzędzie Stanu Cywilnego. - Mój ojciec przez trzy tygodnie codziennie zaprzęgał konie, żeby pojechać do urzędu i mnie zarejestrować, ale po drodze miał dwie gospody i za każdym razem kończył podróż w jednej z nich – wyjaśnił Wiesław Wyszyński.

Bez wątpienia jednak urodził się w 1953 r. w miejscowości Łyniew koło Włodawy na Polesiu Lubelskim. Mieszkał tam do 1968 r., kiedy to w odwiedziny przyjechała rodzina i namówiła Wiesia, żeby pojechał z nimi do Piekar Śląskich. Pracował przez kilka lat w hucie cynku i ołowiu. W 1972 r. przeniósł się do Częstochowy i zaczął pracę w tutejszej hucie. Wkrótce ożenił się i osiadł tu na stałe. Zdążył też odbyć trzyletnią służbę wojskową w marynarce wojennej. Pracę zmieniał wiele razy. Był między innymi spawaczem i administratorem w zakładzie opieki zdrowotnej. Żartuje, że został poetą dzięki swoim przeprowadzkom.

middle-1000020313.jpg

- Mieszkałem w hotelach robotniczych, więc jak się nie piło, to się pisało wiersze – mówi. Jego poetyckimi mistrzami w latach 70. byli Stanisław Barańczak, Krzysztof Karasek i Adam Zagajewski.

Pierwsze wiersze publikował w prasie. Dopiero w 1988 r. wydał debiutancki tomik „Miejsce stałego pobytu”. Minęło wiele lak zanim w 2005 r. ukazał się jego wybór wierszy „Niebieska cyrkulacja”, a trzy lata później opublikował tom „5/7”. Była jeszcze sztuka „W białym oknie snu”, którą wystawiła grupa teatralna studentów Politechniki Częstochowskiej, recenzje pisane do nieistniejącego już czasopisma „Aleje 3”, kilka wywiadów dla – również dawno zlikwidowanego – „Dziennika Częstochowskiego 24 godziny” oraz felietony na jednym z portali o kulturze. I to wszystko. Jako poeta Wiesław Wyszyński od lat milczy.

- Nie pchałem się na afisz – tłumaczy.

W tomie „Niebieska cyrkulacja” umieścił taki wiersz:

***

mówili
że byłem zdolnym dzieckiem
i powiedzieli
że wyrosłem z siebie

jak się wyrasta z ubranek

middle-1000020322.jpg

Wiesław Wyszyński to nie tylko poeta, ale również barwna postać częstochowskiego życia kulturalnego - od lat siedemdziesiątych aż po początek XXI wieku, kiedy jego aktywność ograniczyły problemy ze zdrowiem. W latach 1989-1992 był gospodarzem Klubu Stowarzyszenia Środowisk Twórczych w Częstochowie i inicjatorem wielu wydarzeń artystycznych. Później założył Klub Literacki 44 w dawnym Klubie Muzycznym Stacherczak. Z gronem artystycznych przyjaciół stworzył też oficjalne, choć funkcjonujące nie całkiem serio, ugrupowanie polityczne po nazwą PIPA (Partia Idiotów Polskich Amen). Odwiedzali częstochowskie kluby, bary i kawiarnie, czyniąc sporo zamieszkania swoimi spontanicznymi występami.

Dzięki swojej aktywności i towarzyskiemu usposobieniu zyskał wielu znajomych. Wieczór w Galerii 4 Arte potwierdził, że wciąż może na nich liczyć. Salę zapełnili bliscy z wielu okresów jego życia. Koleżanki z dawnych lat, koledzy z wypadów na ryby, towarzysze wielu biesiad, a także miłośnicy wierszy…

Te, z których Wiesław Wyszyński jest najbardziej znany to erotyki. Niektóre subtelne, inne nieco ironiczne, jak „Erotyk tragikomiczny”, który rozpoczynają słowa: Na krawędzi twoich ust / usiadł motyl moich marzeń / lecz zaraz na biust / sfrunąć się ważył. W jego twórczości nie brakuje jednak również brutalnych obrazów, za sprawą których bywała porównywana przez krytyków do poezji Stanisława Grochowiaka i Rafała Wojaczka. W latach 80. i 90. często nawiązywał do wydarzeń politycznych: masakry na pekińskim placu Tian’anmen, zburzenia muru berlińskiego, wojen w Czeczeni i Bośni… W jednym utworów można znaleźć wers: Wciąż zasiedlamy niebiańskie place i zatoki świń.

Jak przystało na benefis rozpoczęła go laudacja, którą wygłosił prezes częstochowskiego Towarzystwa Galeria Literacka Bogdan Knop: - Mam w domu na ścianie oprawiony w ramkę wiersz Wiesia, żebym nie zapomniał, że są jeszcze na świecie prawdziwi poeci – powiedział. Odniósł się też do niewielkiej liczby publikacji Wyszyńskiego, parafrazując zdanie ze „Sztuki poetyckiej” Paula Varlaine’a: Liczy się pisanie, cała reszta to literatura.

middle-1000020311.jpg

Dla bohatera wieczoru zaśpiewała Barbara Anna Wierzbicka. O nastrój zadbał grający na klawiszach Andrzej Młodkowski, a Jolanta Siwek-Kita przeczytała kilka utworów poety, w tym ten, o którym sam Wiesław Wyszyński mówił, że w latach 80. był pierwszym, który przyniósł mu popularność.

Na trzy minuty przed zaśnięciem

Jeszcze nie czas na umieranie
przeżyć chciałoby się parę eskapad
kilka młodych dziewczyn
które w majtkach mają zielone ogrody

Jeszcze serpentyny bibuł do wchłonięcia
na piwo pobiec do starych kumpli
jeszcze tyle spraw do załatwienia
na głowie stanąć
pocałować kant klamki
odesłać się z kwitkiem

umierają poeci
prowadząc dziewczyny
przez podziemne barykady
oblężonych miast
w drodze do innego nieba

umiera Bóg
który doszedł do wniosku
że przerosła go inflacja świątyń

Podczas benefisu prawdziwy hołd Wiesławowi Wyszyńskiemu złożyli inni częstochowscy poeci.

Arkadiusz Frania nie mógł przyjść, ale Tadeusz Piersiak przeczytał fragment jego eseju na temat twórczości Wyszyńskiego: Kiedy przychodzi mi pisać o twórcach niespełnionych, czuję gorycz i smutek. Gorycz, bo talent nie znalazł pełnej realizacji w – sprawdzalnych podczas lektury – książkach, a smutek (i bunt) z powodu historycznoliterackiej konieczności takich sytuacji. Rozżalenie jest tym większe, im większy talent przycichł. Takie stany i myśli kołaczą mi się w głowie oraz na klawiszach komputera, gdy mam pisać refleksje na temat poezji Wiesława Wyszyńskiego

middle-1000020328.jpg

Ewa jest Twoją żoną, a poezja jest kochanką – tak zaczynał się utwór, który specjalnie dla Wyszyńskiego napisała Elżbieta Jeziorowska-Wróbel. Jak mówiła, zajęło jej to trzy dni. Pod tym względem przebiła ją Beata Brodowicz-Szymanek. Odczytała wiersz, który napisała, jak twierdzi, w taksówce w drodze na benefis. Janusz Strojec przygotował laurkę – wiersz i rysunek.

Przypomniano, że oprócz wierszy Wiesław Wyszyński tworzył także żartobliwe aforyzmy na temat części ludzkiego ciała: Język – zaśliniony mówca, Pępek – blizna po matce, Kolana – dewotki pokory

Ryszard „Sidor” Sidorkiewicz przed laty w recenzji tomu „Niebieska cyrkulacja” napisał: Są książki, które funkcjonując jedynie w katalogach „widmowych” bibliotek, istnieją jednak w czytelniczej świadomości bardziej realnie, niż tomy makulatury, pod którą uginają się półki księgarń i meblościanek autorów. Są poeci, którzy sami są jednym chodzącym wierszem, a ich słowa stają się ważne i potrzebne. Do takich właśnie poetów należy Wiesiek Wyszyński, a jego książka z wierszami od lat jest bestsellerem częstochowskiej „widmowej biblioteki”.

W Galerii 4 Arte Ryszard Sidorkiewicz odczytał utwór Wyszyńskiego „Z mojej ziemi”, o którym powiedział: To jeden z najpiękniejszych polskich wierszy jakie dane mi było poznać.

Zaczyna się od słów:

Z mojej ziemi
pamiętam każdą skibę
i lemiesz
który błyszczał

Pamiętam z mojej ziemi
ojców
powtarzających jak pacierz
i matki
najlepsze prządki u Ariadny

Pamiętam z mojej ziemi
dzieci
które powariowały do miast
w krótkich spodenkach

middle-1000020324.jpg

Wzruszony Wiesław Wyszyński dziękował, odpowiadał na pytania, rozmawiał z dawno niewidzianymi znajomymi, pozował do zdjęć i rozdawał autografy. Na finał spotkania usiadł w fotelu na scenie, gdzie dedykowany mu minikoncert zagrał Paweł Łowicki.

Ale najważniejsze zdanie wieczoru należało do bohatera imprezy. Niespodziewanie dla wszystkich Wyszyński oświadczył, że ma gotowy nowy tom wierszy, który wyda już w październiku. Ma być zatytułowany „Księżyc w latrynie”.

Wykorzystane w tekście fotografie:

Portret Wiesława Wyszyńskiego autorstwa Jacentego Dędka

Zdjęcia z wernisażu autorstwa Jacka Noszczyka


Jacek Noszczyk - czytaj więcej