SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Karoński

Wieczór słów oraz dźwięków z Łukaszem Jaroszem i Bazą Ludzi Żywych

30 października 2024
Udostępnij

Co łączy poezję i muzykę? Tym spoiwem jest z pewnością odwieczna głęboka i pierwotna potrzeba wyrażania emocji, doświadczeń, czy myśli, które trudno opisać w tradycyjny sposób. Poezja to bezkres, nieskończoność kombinacji liter składanych w słowa, muzyka to jakby jej lustrzane odbicie, siostra bliźniaczka, która by istnieć, zamiast liter potrzebuje dźwięków. To uniwersalne języki operujące przenośniami, symbolami, niedopowiedzeniami, poprzez które tworzą pole dla indywidualnej interpretacji.

middle-DSC00858-1.jpgNigdy nie poznamy muzyki,

Którą słyszał kompozytor;

Kolejne wersje to tylko

Interpretacje dyrygentów

Co się stanie, gdy zamkniemy poezję i muzykę w jednym pomieszczeniu i pozwolimy, by przenikając się stworzyły symbiotyczną, jednorodną substancję? Może powstać zespół, może przyjąć nazwę Baza Ludzi Żywych. Może ten zespół tę miksturę stworzoną z muzyki i poezji szarpać, odrywać po kawałku i gryźć do krwi. Może nie zagarnąć wszystkiego dla siebie i zaprosić na wspólną ucztę, podczas której będzie dzielić się swoistym duchowym pokarmem, by karmić i poić wszystkich tych prawdziwej sztuki głodnych i spragnionych.

Takiej właśnie uczty doświadczyć mógł każdy, kto 19 października przekroczył progi Klubokawiarni BANKnot. W ten sobotni wieczór miało miejsce wydarzenie, które nie mieści się w definicji tradycyjnego spotkania literackiego i koncertu. Przestrzeń klubokawiarni wypełniło coś na kształt tryptyku, a zaproszeni artyści odkrywali przed publicznością kolejne jego części. Akt pierwszy należał do Łukasza Jarosza – poety, muzyka i nauczyciela, laureata Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej i wielu ogólnopolskich konkursów poetyckich, autora wielu tomów poetyckich.

middle-IMG_3693-1.jpg

Łukasz Jarosz jest perkusistą, wokalistą i autorem tekstów zespołów Lesers Bend, Chaotic Splutter, Katil Ferman, Mgłowce, Zziajani Porywacze Makowców, czy wreszcie najnowszego z projektu - Baza Ludzi Żywych. Długo by można wymieniać sukcesy Łukasza, bo jest ich wiele, ale to poezja z najnowszego tomu „Wietrzna Pamiątka” wypełniła pierwszą część spotkania. Łukasz Jarosz czytał swoje wiersze przy akompaniamencie Macieja Pałki, gitarzysty Bazy Ludzi Żywych i to połączenie ze strofami stworzyło nową, niebanalną formę. Słowa czytane przez poetę, „sklejone” z dźwiękami elektrycznej gitary zyskały dodatkową siłę, moc i zdolność jeszcze głębszego wnikania w umysły słuchaczy. Pobudzały wyobraźnię, myślę że nie tylko moją, ponieważ wiersze Jarosza to zbiory połączonych ze sobą słów i emocji, z którymi chyba każdy z nas jest w stanie stworzyć część wspólną. Ja wyławiam z nich przemyślenia, obrazy z życia, teraźniejszości i przeszłości, tworzę z nich kształty, które niczym mały chłopiec dopasowuję do siebie. Jak kolorowe klocki umieszczam w wolnych geometrycznych przestrzeniach mojego „ja”. Dostrzegam, że pasują, mało tego – naciskają jakiś niewidzialny przycisk play, który uruchamia projekcję obrazów. Przesuwają się przed oczami z minuty na minutę, stając się coraz bardziej rzeczywiste, jakby materialne –życie, śmierć, tęsknota, zwykła codzienność, zwizualizowana tak, że przestaje być banałem, coś było, coś jest, coś będzie, a pośród wszystkiego może nawet jakiś Bóg. Im dłużej słucham, tym szybciej idę za poetą, jak dzieciak za starszym kolegą. Nucę słowa Davida Gahana „try walking in my shoes”. Teraz wydaje mi się, że śpiewa je Łukasz, jakby zachęcał – próbuję – są chwile, gdy mi się udaje. Stawiam kolejny krok i wchodzę w przestrzeń drugiej części tryptyku. Znika muzyka, zostają słowa.

middle-IMG_3701-1.jpg

Z poetą rozmawia Konrad Chęciński. O poezji, inspiracjach, o tym, co dla poety ważne, jak kreuje swój świat, z jakich elementów rzeczywistości buduje obrazy i nadaje im takie, a nie inne kształty, by pociągały i pochłaniały czytelnika. Łukasz Jarosz daje się poznać jako twórca dojrzały, świadomy swoich umiejętności a jednocześnie skromny, niegoniący za sławą, tą miałką i chwilową w złudnym blasku fleszy. Bliski człowiekowi i otaczającemu go światu. Trochę z tym światem walczący, a zarazem oswajający w nim to, co brutalne, ostre i nieuniknione. Świat „oszlifowany” przez Jarosza, to miejsce, w którym tkwi każdy z nas, a jego poezja to katalizator, który pozwala nam dostrzec więcej, niż sami widzimy.

A jeszcze więcej mogliśmy zobaczyć (i usłyszeć) podczas trzeciej części sobotniego wieczoru. Ostatnie skrzydło poetycko-muzycznego tryptyku to chyba najmocniej przesycony akt tego wydarzenia.

Na scenie Baza Ludzi Żywych: Łukasz Jarosz – perkusja i śpiew i czworo młodych muzyków: Maciej Pałka – gitara, Asia Piekarz – gitara basowa, Kuba Gregorczyk – gitara i Antek Mączka – klawisze, saksofon. Poezja spleciona z mocnym, energetycznym, rockowym graniem zmaterializowała się w emocjonalny ładunek wybuchowy.

middle-IMG_3716-1.jpg

Pomyślałem - to fenomenalnie, że w 2020 roku piętnastoletni wówczas gitarzysta Maciej Pałka spotkał dojrzałego poetę Łukasza Jarosza, a co najważniejsze zapragnęli iść jedną, wspólną choć własną drogą, na której stanął wkrótce pozostały skład zespołu. I mimo, że nie łączy ich wiek, to scala międzypokoleniowego porozumienia, talent i bijąca ze sceny radość wspólnego tworzenia i dzielenia się tym z innymi. Młodzi i bez cienia przesady można stwierdzić, że już profesjonalni muzycy, świetnie grają, świetnie wyglądają i co niezmiernie ważne - świetnie czują się na scenie. Jeśli dotyka ich trema, to ukrywają ją za parawanem energii, umiejętności, porozumienia i bezpośredniej relacji z publicznością.

W ten sobotni wieczór poczułem, że dostałem się do miejsca, w którym każdy mógł zapomnieć datę swojego urodzenia. Staliśmy się czyści, a biologicznie narzucone różnice zniwelowała pokaźna dawka sztuki, złożona z energetycznej muzyki i rasowej poezji. Wiersze Łukasza Jarosza oprawione w dźwiękowe ramy nabrały dodatkowych barw, zyskały smak, zapach i stały się bardziej ostre, wyraźniejsze i jeszcze bardziej stymulujące wyobraźnię. Czułem, że wnikają we mnie coraz silniej, intensywnie i bezboleśnie drążą tunele w moim umyśle. Pozwalają, by płynął nimi ten specjalny rodzaj substancji, bezpiecznej używki, która może odurzać, przenosić do innego wymiaru, uzależniać, nie czyniąc jednak spustoszenia w organizmie. Dostrzegłem, że to swoiste doświadczenie dotyka nie tylko nie, lecz również wszystkich, którzy towarzyszyli artystom do ostatniego dźwięku i słowa, tego niezapomnianego i wyjątkowego wieczoru.

middle-IMG_3806-1.jpg

Z niekłamaną radością obserwuję Bazę Ludzi Żywych od kiedy pierwszy raz miałem przyjemność obcować z zespołem „na żywo”. Wówczas mieli na koncie pierwszą studyjną płytę. Teraz przywieźli do Częstochowy swój drugi album. Są żywym przykładem na to, że nie warto szukać sobie miejsca w muzycznych szufladach, lecz łączyć ze sobą to, co na pozór odległe i udowadniać, że poezja może znaleźć płaszczyznę porozumienia z każdą formą i gatunkiem. Mam nadzieję, że wszyscy niezależnie od tego, czy znają Bazę, czy usłyszeli ją po raz pierwszy w Klubokawiarni BAKNnot, zostali przez nią zaczarowani i tak jak ja będą wracać do jej twórczości i szukać okazji do ponownego „żywego” kontaktu.

Fot. Piotr Karoński


Galeria zdjęć

30 października 2024
Piotr Karoński
19 października w Klubokawiarni BANKnot obyło się spotkanie promujące najnowszy tom poetycki Łukasza Jarosza „Wietrzna Pamiątka”. Wieczór zwieńczył koncert zespołu Baza Ludzi Żywych, którego perkusistą i wokalistą jest poeta.

Piotr Karoński - czytaj więcej