W rytmie pomyłek
Częstochowski teatr rozpoczyna nowy rok muzycznie i z przytupem. Wszystko za sprawą spektaklu „W rytmie pomyłek”. Przedpremierowo obejrzała go publiczność sylwestrowa, teraz czas na premierę. Ta odbędzie się już w sobotę, 3 stycznia o godz. 19.00.

Listę premier sezonu 2025/2026 w Teatrze im. Adama Mickiewicza otworzyło „Tango” Sławomira Mrożka w reżyserii Jarosława Tumidajskiego. Kolejną nowość przygotowano z myślą o nocy sylwestrowej. Mowa o spektaklu „W rytmie pomyłek. Kabaret muzyczny” wyreżyserowanym przez Jerzego Jana Płońskiego. Przedpremierowo komedię zagrano dwukrotnie (przy pełnej sali) 31 grudnia. – To nasza nowa muzyczna propozycja, w której usłyszymy aż siedemnaście zaaranżowanych przez Michała Walczaka utworów. Tekst - specjalnie na naszą prośbę - napisał Krzysztof Kędziora – mówi Magdalena Woch, dyrektor częstochowskiego teatru.
Sylwestrowej publiczności roztańczony i rozśpiewany tytuł się spodobał, teraz czas na oficjalną premierę, która odbędzie się już w sobotę, 3 stycznia o godz. 19.00. Wydarzeniu poświęcono pierwszą w tym roku konferencję prasową, na którą instytucja zaprosiła 2 stycznia.
Teatr w teatrze

„W rytmie pomyłek” to taki teatr w teatrze, bo tytuł odsłania kulisy powstania pewnego… spektaklu. Produkcja ta nie ma wysokiego budżetu, ale ambicje rozbudowane. Terminem premiery ma być… a jakże… noc sylwestrowa! Dyrektor ma jedno oczekiwanie: Ma być pięknie! Za to, by tak było, odpowiadać ma zatrudniony „młody i dobrze zapowiadający się” reżyser. Ten jednak nie ma ani talentu, ani pomysłu, ale za to ma wizję: chce, by to było monumentalne widowisko, którego na scenie dotąd nie było. Obsadę stanowić mają: Weronika, aktorka gościnna – celebrytka, Stanisław, aktor, który w teatrze zagrał już wszystko, Beata i Agnieszka, obie mocno związane z rodzimą sceną i dbające o wysoki poziom artystyczny przedstawień oraz Wojciech, dla którego udział w tym przedsięwzięciu jest wielkim wyrzeczeniem. Nie może być łatwo!
Brakuje kostiumów, pomysłów oraz… wiary w sukces. Nie brakuje za to muzyki, improwizacji, ostrych żartów, złośliwych ripost… I oczywiście muzyki.
- Eklektyzm muzyczny jest bardzo szeroki, bo mamy tutaj zarówno klasykę, jak i bardzo współczesne utwory. Usłyszymy więc piosenki choćby Eugeniusza Bodo, Organka czy Mrozu… Michał [Walczak – przyp. red.] wspaniale to z zespołem połączył, scalił w jeden, bardzo spójny świat – mówi Jerzy Jan Płoński.
Łączenie doświadczeń
Spektakl łączy gatunki. Zgodnie z tytułem czerpie z inspiracje z dawnych kabaretów, sięga po teatr impro, bawi gagami. Są branżowe żarty, piosenki, rozbudowana choreografia. Pracując nad tą komedią reżyser, wykorzystał różne artystyczne doświadczenia. Przypomniał bowiem, że zawodowo zaczynał swoją drogę jako aktor, a dziś ma reżyserskim koncie setkę realizacji i współpracę z teatrami dramatycznymi, muzycznymi, lalkowymi oraz operowymi. Nie bez znaczenia było również jego wykształcenie muzyczne, bo przez 12 lat był uczniem katowickiej szkoły muzycznej.
W Katowicach, ale już w Akademii Muzycznej, kształcił się również Michał Walczak, kierownik muzyczny całego przedsięwzięcia, który nie ukrywa, że początkowo rozpiętość repertuarowa nieco go przeraziła: Musieliśmy znaleźć sposób na to, by ten sam zespół w tak różnej stylistyce brzmiał spójnie. I mam nadzieję, że to się udało.
To również Walczak stoi na czele zespołu, który towarzyszy aktorom na scenie. Razem z nim rytm nadają Michał Rorat (instrumenty klawiszowe), Mikołaj Pospieszalski (gitara basowa) oraz Przemysław Pacan (perkusja). Wspólnie stanowią sprawdzoną ekipę, wspólnie występowali wielokrotnie. Tym razem jednak zadanie, które im powierzono, wykraczało poza wyłącznie muzyczne umiejętności.

– Mamy z Michałem [Roratem – przyp. red.] do wypowiedzenia aktorskie kwestie. To spore wyzwanie i duży stres. Mamy już pewnie doświadczenia, bo pewne zadania otrzymaliśmy już w bajce „Roszpunka”, a potem w muzycznym spektaklu „Skandal w rodzinie” (to również była sylwestrowa propozycja), ale tym razem – po raz pierwszy i pewnie ostatni – idziemy o krok dalej – wyjaśnia Walczak.
W krzywym zwierciadle
Zadania aktorskie i muzyczne śpiewająco połączyli aktorzy „W rytmie pomyłek”: Iwona Chołuj (Agnieszka), Marta Honzatko (Beata), Hanna Zbyryt (Weronika), Karol Czajkowski, (reżyser), Maciej Półtorak (Wojciech) oraz Antoni Rot (Stanisław). Nie będzie zaskoczeniem fakt, że szóstka ta słynie z talentów wokalnych. – To bardzo „żywy” spektakl, wiele zmian wychodziło „w praniu”. Na szczęście mieliśmy bardzo dużą elastyczność ze strony autora tekstu, który zaakceptował dużo naszych pomysłów. Po pokazach sylwestrowych wiemy, że one się sprawdziły. Niektóre fragmenty tekstu zostały zmienione, inne nieco podrasowane, niektóre zastąpione – zaznacza Półtorak. – Teatralny świat pokazujemy w krzywym zwierciadle, to skomasowanie wielu, wyolbrzymionych sytuacji. Wiele z tych wydarzeń oczywiście ma miejsce w naszym teatralnym życiu, ale zazwyczaj rozgrywa się na przestrzeni lat, a u nas zdarza się w jednej chwili.

- W tym spektaklu wszystko jest podkręcone, przerysowane, choć niektóre rzeczy, które mogą widzom wydawać się abstrakcyjne, dla nas są zupełnie normalne – dodaje Karol Czajkowski.
To właśnie on gra reżysera, który chce, by na scenie było pięknie. Sam aktor zresztą zaznacza, że wśród swoich zawodowych doświadczeń też ma i takie, w których była to główna realizatorska wskazówka. Wiele cytatów z „W rytmie…” pochodzi bowiem z życia. Bo przy chyba każdym spektaklu, twórcy chcą, by była to produkcja wyjątkowa, jakiej dotychczas świat nie widział.
Recykling teatralny
Sceniczną historię dopowiadają również kostiumy. Zastosowano bowiem „recykling teatralny”, który bardzo preferuje reżyser i wykorzystano zasoby kostiumerni. –
Listę twórców komedii zamykają: Szymon Dobosik (choreografia), Stanisław Kulczyk (scenografia i kostiumy), Marta Honzatko (asystentka reżysera), a także Mariusz Korek (inspicjent).

Co ciekawe, plakat promujący spektakl stanowi owoc pewnego wewnętrznego konkurs. – To efekt współpracy z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku. Dwa roczniki studentów grafiki nadesłały do nas swoje propozycje, wybraliśmy tę, która najbardziej nam się podobała i najmocniej pasowała do tego tytułu – wyjaśnia Cezary Iber, konsultant ds. programowo-artystycznych częstochowskiego teatru. Wybraną pracą była ta autorstwa Michaliny Knopińskiej.
Również na walentynki
Biletów na sobotnią premierę pozostało bardzo niewiele, nieco więcej (na balkonie) jest ich na spektakl popremierowy, grany w niedzielę, 4 stycznia również o godz. 19.00. Kto nie załapie się w pierwszym weekendzie 2026 roku, ma okazję obejrzeć „W rytmie pomyłek” w Walentynki – 14 lutego o godz. 20.00 oraz 15 lutego o godz. 16.00 i 19.00. W pierwszym terminie wydarzenie połączone będzie z jubileuszem 30-lecia pracy artystycznej Iwony Chołuj. Bilety na lutowe daty także powoli się rozchodzą, warto więc nie zwlekać z ich zakupem.
Fot. Łukasz Kolewiński
