W końcu przecież… wszyscy „jakoś dożyjemy śmierci”
Na tej wystawie malarstwo przeplata się z grafiką a grafika z malarstwem. Są marki, markety, apki, zakupy z kartą, „3+3 gratis” i setki biletów kolejowych i autobusowych. To konsumpcyjny „Raj” okiem Krzysztofa Kamila Malewicza. Można go zwiedzić już tylko do 28 czerwca.

Ekspozycję Krzysztofa Kamila Malewicza prezentowaną w Miejskiej Galerii Sztuki już kilkakrotnie polecaliśmy już na CGK. Dlaczego? Bo naprawdę warto ją zobaczyć. Choć nie są to wygodne treści, autor nie lukruje rzeczywistości, więc przeciwnie – mocno punktuje naszą codzienność.
Malarz od 2019 r. jest prezesem Związku Polskich Artystów Plastyków Okręgu Częstochowskiego. Tym samym jego twórczość prezentowana jest w gmachu przy Al. NMP 64 w podwójnej roli. W Sali Śląskiej prace Malewicza prezentowane są pośród innych przedstawicieli 51. pleneru Jurajska Jesień. Obok malarstwa autor pokazuje tam również asamblaż „Zdrój łaski”, w którym wykorzystuje m.in. figurę ukrzyżowanego Chrystusa. Praca ta zamyka zbiorową wystawę i stanowi rodzaj nieoczywistego wprowadzenia do indywidualnej ekspozycji autora, która zajmuje sąsiednią salę - Poplenerową.
Tęsknota za wolnością
Tytuł „Raj” – jak zaznacza artysta – można interpretować dowolnie, nie tylko biblijne. Taki sam Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski i Zbigniew Łapiński nadali słynnej płycie wydanej w 1980 r. (rok później urodził się Malewicz). – Zastana i narzucona rzeczywistość ironicznie nazwana jest rajem. Ten motyw i tęsknota za wolnością, pojawiają się również w późniejszych kompozycjach – opowiada Krzysztof Kamil Malewicz.

I dodaje: Hasło „Stwórz sobie raj z tego, co masz” oraz audiobook Mariusza Szczygła „Zrób sobie raj” są nam bardziej współczesne. Dążenie do raju lub chwilowe poczucie przebywania w nim pojawiają się często także w twórczości Michała Witkowskiego. Bohaterowie jego powieści, a zwłaszcza „Wymazanego”, jak nikt inny pragną odnaleźć swoje szczęście. Tęsknią również za młodością, rajem, którego bramy codziennie, po ciuchu, zamykają się za nimi.
Jego własna opowieść o raju ułożona jest w zestaw prac, z których niemal wszystkie powstały na początku tego roku. To oleje i akryle na płótnie, a także prace na papierze wykonane w technice mieszanej. Tu malarstwo przeplata się z grafiką, a grafika z malarstwem. Są tu linoryty, drzeworyty, gipsoryty, staloryty. – Nie znajdziemy tu jednak technik cyfrowych, ale nie dlatego, że ich nie uznaję, ale ponieważ są dla mnie zbyt doskonałe – mówi autor.
O „Raju” Malewicz chętnie opowiadał nie tylko podczas majowego wernisażu, ale i oprowadzań autorskich, na które zapraszał do galerii.

Wyjaśniał wówczas, że ekspozycję podzielił na trzy obszary. Pierwszy z nich to agresywny przekaz nakładających się na siebie zlepek i wyrwanych z kontekstu informacji. Drugi zajmuje się reakcją widza na ten sygnał. Trzecia, ostatnia część przynosi wyciszenie i odrzucenie tego, co materialne.
Nie do odrzucenia
„Raj” ukazuje przytłaczającą codzienność, w którym my, jako konsumenci, bombardowani jesteśmy ofertami nie do odrzucenia. Żyjemy pośród promocji z gazetek reklamowych, kuponów z aplikacji, rabatem z karty. – Chciałbym powiedzieć, że jestem świadomym konsumentem, ale absolutnie nim nie jestem. I daję się nabrać na kolejną promocję, na kolejne masło czy makron gratis – przyznaje artysta.
Na pierwszej ze ścian, na otwarcie „Raju” mamy pewnie odniesienia do branży dewocjonaliów. – Żyjemy w świecie, w którym wszystko jest na sprzedaż, wszystko możemy kupić, część dostać w gratisie. Nawet religijne pamiątki kojarzą się z bylejakością, bo najczęściej nie są polskie, tylko… chińskie. Stąd te prześmiewcze nieco napisy na pracach. Znajdziemy tu Różę św. Rity w takiej a takiej cenie, mamy miejsce na Twoją reklamę, balsam na Twoje serce (gdzie wykorzystany jest gipsoryt serca Jezusa)… Jest także praca z motywem gry, który przeplata się w całej tej wystawie. Tutaj stoimy przed rozgrywką w kółko i krzyżyk, gdzie tym pierwszym jest pieniądz, który w niej wygrywa - opowiada Malewicz.

Przyznaje, że na tej wystawie nie brakuje jego osobistych przemyśleń i doświadczeń. – Tu ciekawostka: przez rok byłem kierowcą i woziłem duchownych pewnego zakonu po Polsce. Byłem wówczas bardzo blisko tego świata. Mógłbym na ten temat wiele opowiedzieć, ale wolę w ten sposób przedstawić moje przemyślenia na ten temat – zdradza twórca.
Przejdźmy do rabatów i promocji. Za tła tych prac robią kolaże, które czekały na wykorzystanie wiele lat. – Wiele lat temu razem ze znajomymi zbieraliśmy bilety kolejowe, autobusowe, naklejki z napojów, torebki z herbat… I ja je wyklejałem codziennie na taśmie dwustronnej, tworząc tła, które nie wiedziałem, do czego i kiedy, mogą być mi potrzebne. Tak przeleżały wiele lat. Teraz na nie przeniesione zostały szablony, to taka forma najprostsza, nieco szorstka, nawiązująca trochę do sztuki ludowej, która wydała mi się najbardziej odpowiednia, by pokazać agresywny, nachalny i nieprzyjemny przekaz promocji, typu „weź i kup” – opowiada.
Niektóre z prac – jak „Wujek Dobra Rada” czy „Cały Ty” - pokryte są stretchem. To kolejny zabieg, który spotęgować ma poczucie bylejakości, przypominając królujące w supermarketach palety z towarem.

Mamy odniesienia co marek, które towarzyszą nam na co dzień. Znamy je z reklam pomysłów na obiad, czy najpopularniejszych piw. Nie brakuje jednak też krytyki towarów luksusowych. Przykładem jest tu praca „Trash bag”, odnosząca się bezpośrednio do przypominającego zrywkę modelu Balenciaga Trash Bag Large Pouch sprzedawanego za 1790 dolarów.
Apki, karty, rabaty, reklamy
Dostaje się niemal każdemu. Bez trudu rozszyfrujemy logotypy kolejnych sklepów, kampanie promocyjne,kultowe sportowe marki, nawiązania do virali i memów (jak tych o niezjedzonych i zapomnianych pomidorach). Konkluzja? Kupujemy dużo za dużo. Marnujemy jedzenie, marnujemy zasoby. Dajemy się złapać na „3+3 gratis”, instalujemy apki, zakładamy karty. Sama z nich regularnie korzystam, więc – jak i autor - także nie nazwałabym się świadomą konsumentką, bo ile razy przytargałam do domu zapasy oleju czy cukru.
Wnioski, które kotłują nam się w głowach, gdy zwiedzamy „Raj”, nie są ani wygodne, ani optymistyczne. Co czeka nas na końcu wystawy? Wyciszenie.

– Tak powoli przechodzimy w stronę takiego odrzucenia rzeczy materialnych. Konkluzją wystawy może być to, wszyscy „jakoś dożyjemy śmierci” [ to również tytuł jednego z obrazów Malewicza – przyp. red.] i nie weźmiemy ze sobą niczego. I obojętne, czy będziemy mieli pięć, czy sześć markowych zegarków, i jakie buty nosimy. Znaczenie ma tylko to, jakie zbudujemy za życia relacje, a nie kolejne zakupy – podsumowuje Malewicz.
Zwieńczeniem „Raju” są obrazy „Wdech-Wydech” i „Płynę-Tonę”. – Bywa tak, że do przeżycia dnia codziennego potrzebujemy już nie tylko środków przeciwbólowych, antydepresyjnych, ale także używek. Obserwuję to wśród wielu osób, także na tzw. Dobrych stanowiskach. I opowiada o tym właśnie „Wdech-Wydech”, na którym widzimy kartę bankomatową, talerzyk, słomkę… Jej dopełnieniem jest obraz „Płynę-Tonę”, który możemy interpretować różnorodnie. Czy płyniemy z prądem, czy jesteśmy już na dnie? – dodaje.
Warto dodać, że na wystawie eksponowane są również dizajnerskie torby zaprojektowane przez Macieja Muszyńskiego. Kolekcja ta powstała z wykorzystaniem printów obrazów Krzysztofa Kamila Malewicza.

„Raj” czeka na Was już tylko do niedzieli, 28 czerwca (podobnie jak pozostałe czasowe wystawy w Miejskiej Galerii Sztuki). W weekend można go zwiedzać od godz. 11.00 do 18.00. Bilet normalny kosztuje 15 zł, a ulgowy – 10 zł.
Szczegóły: galeria.czest.pl
Krzysztof Kamil Malewicz
Urodził się 7 września 1981 r. w Białymstoku. Dziś mieszka i tworzy w Częstochowie.
Od 1998 r. – 2003 r. pracował jako fotoreporter redakcji „Życia Bytomskiego”, gdzie oprócz codziennych zleceń realizował wiele autorskich fotoreportaży. W 2002 roku uzyskał dyplom technika organizacji reklamy broniąc dyplom z fotografii reklamowej w Studium Reklamy przy ZSZ im. Romualda Mielczarskiego w Katowicach.
W latach 2005 - 2010 związany był z nieformalną częstochowską Grupą Artystyczną Naciapane. W 2007 roku obronił dyplom z wyróżnieniem w Pracowni druku Wypukłego prof. Ewy Zawadzkiej w Instytucie Sztuki Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.

Od 2011 r. Malewicz związany jest z Okręgiem Częstochowskim Związku Polskich Artystów Plastyków jako wolontariusz, od lutego 2019 r. jest jego prezesem. W 2022 r został odznaczony Złotą Odznaką ZPAP, w listopadzie 2025 r. otrzymał Odznakę Honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.
To autor i kurator wystaw, wielokrotny komisarz plenerów miejskich i jurajskich, organizator wydarzeń. Projektuje plakaty, afisze i okładki wydawnictw towarzyszących wystawom, nawiązuje w swoich projektach do twórczości ludowej. Aby uzyskać taki efekt często wykonuje je w technice drzeworytu lub gipsorytu.
Fot. Robert Jodłowski/Miejska Galeria Sztuki
