SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Grzegorz Skowronek

Obrazy mówią same

18 lipca 2025
Udostępnij

Te prace różni nie tylko wiek, format i kolorystyka, ale też forma. Są więc obrazy tradycyjne, ale i barwne płótna rozwieszone na linkach. Prezentowana w „Konduktorowni” wystawa „Gdy rozum śpi, budzą się obrazy” podsumowuje 40 lat pracy twórczej Włodzimierza Karankiewicza.

middle-GS-250712_KARANKIEWICZ-11.jpg

Artysta urodził się w 1959 r. w Kamiennej Górze, ale od lat jest związany z Częstochową. W 1984 r. rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Pięć lat później z wyróżnieniem obronił dyplom w pracowni prof. Jana Szancenbacha, a w 1990 r. rozpoczął pracę pedagogiczną. Do dzisiaj prowadzi dyplomową pracownię malarstwo i multimedia na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Wykładał również m.in. na Uniwersytecie Koblenz-Landau w Niemczech i prowadził warsztaty mistrzowskie z malarstwa na Wydziale Sztuki i Projektowania Uniwersytetu Yanshan w chińskim Qinhuangdao.

- Od 40 lat maluje, a od 35 lat jako wykładowca kształtuje pokolenia artystów malarzy z Częstochowy. 30 lat temu zaczęłam być jego studentką. Zawsze stawiał na naszą indywidualność, umiał do nas dotrzeć swoją delikatnością, żeby nikomu nie zabraniać być sobą. Skromny, wrażliwy, subtelny, empatyczny człowiek – powiedziała podczas wernisażu Anita Grobelak, prezes Zarządu Regionalnego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Częstochowie. O Włodzimierzu Karankiewiczu mówiła Nasz Profesor. Przypomniała również, że 20 lat temu był w komitecie założycielskim częstochowskiej „Zachęty”, która ma swoją siedzibę właśnie w Konduktorowni.

middle-GS-250712_KARANKIEWICZ-05.jpg

Studentem artysty był także Jakub Jakubowski, obecny prorektor ds. kształcenia i spraw studenckich Uniwersytetu Jana Długosza, który 25 lat temu trafił do jego do pracowni malarstwa. - Uczucie wrażliwości na kolor, na formę, na przestrzeń i na relacje – tak opowiadał o prezentowanych obrazach, podkreślając, że to tylko wycinek twórczości Włodzimierza Karankiewicza. Zwrócił uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt: To reprezentant ostatniej prawdziwej bohemy artystycznej, od którego można czerpać nie tylko w sztuce, ale i w życiu.

Wrażliwość na kolor podkreślał również inny wybitny malarz Werner Lubos, który przez lata pracował wspólnie z Karankiewiczem: Jestem tak zachwycony tą wystawą, że nie powinienem nic mówić. Jestem zaszczycony, że przez tyle lat mogłem z tobą współpracować.

Zrobiło się bardzo wzruszająco, kiedy Anita Grobelak wspomniała o artystycznej rodzinie profesora Karankiewicza. Malarką była jego nieżyjąca już żona Beata Bebel-Karankiewicz (1958-2021), są nimi dzieci Sonia i Kacper, a malowaniem zainteresowały się już także wnuczki. Kiedy dzieci wręczyły ojcu bukiet kwiatów, w oczach jubilata pojawiły się łzy.

middle-GS-250712_KARANKIEWICZ-10.jpg

Sam bohater wieczoru przemawiał wyjątkowo krótko: Nie będę dużo mówił. Mam prośbę, żeby traktować mnie jako jeden z elementów wystawy. Jestem takim chodzącym obrazem, a obrazy mówią same – powiedział i podkreślił, że jest to jego pierwsza po 17 latach indywidualna wystawa w Częstochowie.

Podczas 40 lat swojej kariery artystycznej Włodzimierz Karankiewicz miał 25 indywidualnych wystaw malarstwa w Polsce, Kanadzie, Niemczech, Rumunii oraz we Włoszech. Jego prace były prezentowana także na ponad 180 wystawach zbiorowych w Polsce oraz takich krajach jak Niemcy, Francja, Włochy, Austria, Grecja, Chorwacja, Rumunia, Słowacja, Słowenia, USA, Chiny, Korea Południowa i Tajlandia. Był również kuratorem międzynarodowych wystaw sztuki współczesnej w Polsce, Austrii, Chorwacji, Niemczech i Chinach.

W materiałach towarzyszących wystawie, które przygotowało Regionalne Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych, jest analiza okresów twórczości Włodzimierza Karankiewicza i cykli tematycznych jego obrazów. Czytamy, że w latach 90. XX w. była seria obrazów „Energie ujarzmione” - czyli konewki i trójkąty pojawiające się w różnorodnych zestawieniach formalnych i kolorystycznych, a wspólnym mianownikiem był symetryczny podział płaszczyzny obrazu. Po roku 2000 „Energie pejzażu” – seria obrazów inspirowanych krajobrazem górskim. Kompozycje na pograniczu abstrakcji o zawężonej tonacji kolorystycznej z elementami pejzażu sprowadzonymi do uproszczonych form trójkąta, linii, kropki.

middle-GS-250712_KARANKIEWICZ-32.jpg

Następny cykl to seria poliptyków pod tytułem „Okno na mistrza” zapoczątkowany po śmierci profesora Jana Szancenbacha, a dedykowany artystom, którzy już odeszli oraz miejscom związanym z historią, jak „Tryptyk Turecki – Phasylis, Olimpos, Ogrody Chimery”. W ostatnim dziesięcioleciu, najważniejszy rozdział w twórczości Karankiewicza stanowią wielkoformatowe realizacje malarskie. Są to luźne, pozbawione ram płótna, często zestawiane i - jak sztandary - do oglądania z obu stron. Najnowsze obrazy, namalowane w pandemii, to cykl „Velum”, co można tłumaczyć jako „Welon – Zasłona – Całun”.

Kilkadziesiąt prac prezentowanych w Kondyktorowni reprezentuje wszystkie fazy twórczości artysty, stąd efekt różnorodności, która zwraca uwagę zwiedzających wystawę. Najstarszy obraz, namalowany jeszcze w czasach studiów u profesora Szancenbacha, to „Biała martwa natura” z 1985 roku – dokładnie odpowiada jubileuszowi 40-lecia. Najnowsze pokazywane dzieła Włodzimierz Karankiewicz namalował dwa lata temu.

middle-GS-250712_KARANKIEWICZ-03.jpg

Prace różni nie tylko wiek, format i kolorystyka, ale też forma i – wynikający z niej - sposób prezentacji. Są tradycyjne obrazy na blejtramach zawieszone na ścianie. Wspomniane wielkoformatowe, barwne płótna (największe o szerokości pięciu metrów) rozwieszono na linkach niczym zasłony, dzięki czemu możemy je zobaczyć z dwóch stron. Jest też pomalowana tkanina rozciągnięta na posadzce przez środek sali, po której podczas wernisażu autor nie wahał się chodzić. Organizatorzy wystawy aranżując ją bardzo dobrze wykorzystali możliwości ekspozycyjne jakie daje wnętrze Konduktorowni. Liczba zgromadzonych prac jest tak duża, że trudno sobie wyobrazić, żeby można było zmieścić choć jedną więcej. Tytuł wystawy „Gdy rozum śpi, budzą się obrazy”, bezpośrednio nawiązuje do słynnego cyklu dzieł Francisco Goi „Gdy rozum śpi, budzą się demony”, ale poprzez zamianę słów może być odczytany żartobliwie lub ironicznie. Nic w tym dziwnego, bo obrazy Włodzimierza Karankiewicza nie są „demoniczne”, a poprzez swoją kolorystykę i różnorodność, a w przypadku tkanin powiewających w środku sali także lekkość, wywołują zdecydowanie pozytywne emocje.

middle-GS-250712_KARANKIEWICZ-16.jpg

Podczas wernisażu koncertował zespół WojtysBand, który tworzą: Andrzej Michalak (bass), Voytec Kuberski (perkusja), Arkadiusz Wojtysek (gitara, głos).

Wystawa jubileuszowa Włodzimierza Karankiewicza „Gdy rozum śpi, budzą się obrazy” pozostanie w Konduktorowni (ul. Piłsudskiego 34/36) do końca miesiąca. Z kolei w sobotę, 19 lipca od godz. 17.00 do 19.00 „Zachęta” zaprasza do wspólnego jej zwiedzania. Wstęp jest wolny.

Fot. Grzegorz Skowronek (wernisaż wystawy)


Galeria zdjęć

18 lipca 2025
Grzegorz Skowronek
12 lipca w Konduktorowni odbył się wernisaż jubileuszowej wystawy Włodzimierza Karankiewicza - "Gdy rozum śpi, budzą się obrazy".

Jacek Noszczyk - czytaj więcej