SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Łukasz Stacherczak

Na nowo odkryty skarb Złotego Potoku

22 grudnia 2025
Ilustrowany portret Rafała Kwaska
Udostępnij


Do tej pory niewiele wiedziałem o Elżbiecie Krasińskiej, arystokratce, malarce i patriotce. Zmienił to pewien dżdżysty wieczór i spotkanie w Filii nr 9 Biblioteki Publicznej poświęcone książce „«Valkiria z północy przybyła» Elżbieta z Branickich Krasińska”. Z autorką Klaudią Jeznach rozmawiała o niej Iwona Glińska.

middle-DSC_7630.JPG

Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie literaturoznawstwo przybliża w swojej nowej książce postać kobiety wyemancypowanej, która szukała niezależności w trudnym małżeństwie z Zygmuntem Krasińskim. W tekście szczegółowo opisano związki rodziny ze Złotym Potokiem, książka otwiera być może serię „Kobiety Złotego Potoku”, która będzie opisywać nietuzinkowe postaci historyczne związane z tym bliskim nam regionem.

Rozmowa zaczęła się od stwierdzenia, że arystokratkę i autorkę łączy kilka podobieństw. Klaudia Jeznach jest bowiem osobą działająca na kilku polach: pisarskim, akademickim, społecznym i artystycznym. Pisarka skwitowała to z humorem, mówiąc, że ma nadzieję, że na tym podobieństwa się kończą, gdyż za całym bogatym życiem intelektualnym i artystycznym Elżbiety stoi dość trudna historia jej życia, obfitująca w bolesne wydarzenia.

Dedykacja od Słowackiego

Sam tytuł książki, nawiązuje do dedykacji w albumie Krasińskiej, jaki zostawił jej sam Juliusz Słowacki. Valkirie to mityczne, nordyckie duchy pojawiające się pod postacią kobiet i zabierających godnych tego zaszczytu poległych wojowników do Valhalli, by ucztowali przy boku Odyna. Kojarzone są z nimi takie cechy jak wojowniczość, upór, duma. Widocznie poeta chciał podkreślić, jak niezależną - na miarę swojej epoki - kobietą była Elżbieta Krasińska. Niestety, sam album zaginął i znamy ten cytat tylko z przekazów innych twórców.

middle-DSC_7634.JPG

Gdy myślimy o Zygmuncie Krasińskim, przed oczami staje nam postać jednego z trzech wieszczów narodowych, autora „Nie-Boskiej komedii”, ikony polskiego romantyzmu. Jego biografia, pełna dramatycznych zwrotów i miłosnych uniesień, jest dobrze znana. Ale kim była kobieta, która przez lata stała u jego boku? Kim była Elżbieta z Branickich Krasińska?

Jej historia jest często sprowadzana do roli żony poety, cierpliwie znoszącej jego romans z Delfiną Potocką. To jednak ogromne uproszczenie. Opowieść o Elżbiecie to fascynująca kronika walki o siebie w świecie, który odmawiał kobietom praw do samorealizacji. To historia kobiety, która świadomie wybrała małżeństwo bez miłości, by kupić sobie wolność, walczyła z cieniem zdrady przodków i odnalazła siłę do tworzenia w obliczu niewyobrażalnych tragedii. Dzięki listopadowej rozmowie mogliśmy dowiedzieć się kilku szczegółów z życia arystokratki.

Walka o niezależność

Małżeństwo Elżbiety z Zygmuntem było paradoksem, który można zrozumieć tylko w kontekście jej pragnienia niezależności. Jako dziedziczka jednej z największych fortun w Europie, odrzucała kolejne kandydatury do swojej ręki, gardząc „rolą balowej marionetki”. Nie interesowały jej rozrywki, przepych ani konwenanse arystokratycznego życia.

middle-DSC_7658.JPG

Kluczowe okazało się pierwsze spotkanie z Krasińskim, który był zmuszany do tego małżeństwa przez ojca i wcale go nie pragnął. W przeciwieństwie do innych, on nie prawił jej komplementów. Gdy pokazała mu swoje rysunki, stwierdził jedynie, że są „nijakie”. Dla każdej innej arystokratki taka obojętność byłaby policzkiem. Dla Elżbiety była obietnicą.

Po tym spotkaniu powiedziała rodzicom słowa, które zdefiniowały jej przyszłość:

Tylko on, żaden inny, tylko on.

Ta decyzja była przemyślanym aktem walki o niezależność. Elżbieta doskonale wiedziała, że serce Zygmunta należy do innej kobiety – Delfiny Potockiej. Rozumiała, że mąż zajęty romansem nie będzie się nią interesował, co da jej upragnioną swobodę. Będzie mogła malować, czytać, podróżować i kształcić się – robić to wszystko, o czym marzyła, a co było zarezerwowane dla mężczyzn. Jej tęsknotę za edukacją najlepiej oddają słowa z jednego z jej listów: Ciociu, czemu nie jestem chłopcem?.

Nie chciała zmiany płci, lecz dostępu do praw i możliwości, które dawała męskość w XIX wieku. Małżeństwo bez miłości było ceną, którą była gotowa zapłacić za wolność.

middle-DSC_7693.JPG

Odkupienie win rodzinnych

Elżbieta pochodziła z rodu Branickich, posiadającego trzecią, co do wielkości fortunę w Europie i głęboko powiązanego z rosyjskim dworem – jej ojciec był chrześniakiem carycy Katarzyny. Jednak na tym ogromnym bogactwie cieniem kładły się winy przodków. Zarówno jej dziadek ze strony ojca, jak i dziadek ze strony matki, byli sygnatariuszami konfederacji targowickiej. Ich zdrada była tak głośna, że w Warszawie skazano ich na publiczną hańbę – „powieszenie poprzez obraz”, czyli symboliczne powieszenie na szubienicy ich portretów.

To mroczne dziedzictwo głęboko ukształtowało charakter Elżbiety. Jej ogromny patriotyzm, nieustanna działalność charytatywna i pomoc polskim emigrantom były motywowane pragnieniem „odkupienia win” rodziny. Tę misję podzielało całe jej rodzeństwo. Podczas, gdy Elżbieta angażowała się w pomoc potrzebującym, jej brat Ksawery gromadził na zamku Montrésor we Francji polskie skarby narodowe, tworząc bezcenną kolekcję, by ocalić polskość przed zapomnieniem. Była to desperacka odpowiedź na równie wielką historyczną hańbę.

Krótkotrwała oaza spokoju

middle-DSC_7640.JPG

Gdy Elżbieta po raz pierwszy przyjechała do Złotego Potoku, posiadłości kupionej przez jej teścia, zakochała się w tym miejscu. Natychmiast nawiązała kontakty z mieszkańcami, kupując od nich maliny i grzyby. W listach pisała o „krystalicznie czystym powietrzu” i „doskonałej wodzie”. Złoty Potok jawił się jako oaza spokoju, w której jej rodzina wreszcie mogła być szczęśliwa.

Ten szczęśliwy okres był jednak tragicznie krótki. Krasińscy spędzili tam zaledwie jedno lato.

Idyllę przerwała nagła choroba ich czteroletniej córki, Elżbiety. Dziewczynka zmarła w pałacu na krup (ostre zapalenie krtani) i została pochowana w miejscowym kościele. Ta niewyobrażalna tragedia na zawsze naznaczyła to miejsce. Zrozpaczeni rodzice nigdy nie powrócili do Złotego Potoku. Warto podkreślić, że dobrze znane dziś nazwy, takie jak staw Irydion czy źródła Zygmunta i Elżbiety, powstały znacznie później ku ich pamięci, a nie zostały nadane przez samych Krasińskich.

Więcej niż hobby

Elżbieta była utalentowaną artystką, kształconą w pracowniach najwybitniejszych malarzy epoki, takich jak Franz Xaver Winterhalter i Ary Scheffer. Jej prace, niegdyś traktowane jako typowe dla arystokratki, dziś są doceniane przez krytyków i wystawiane w Muzeum Narodowym w Warszawie.

middle-DSC_7747.JPG

Dla niej samej malarstwo było jednak czymś znacznie więcej niż hobby. Było ucieczką od powierzchowności salonów, które ją raziły, i formą terapii duchowej. Co istotne, unikała gry na instrumentach i śpiewu, ponieważ wiedziała, że w tych dziedzinach kochanka Zygmunta, Delfina Potocka, „była od niej lepsza”. Malarstwo stało się więc jej własną, bezpieczną przestrzenią, w której nie musiała z nikim rywalizować. Uciekała w sztukę, by poradzić sobie z ogromem strat, jakich doświadczyła. W bardzo krótkim czasie straciła trójkę dzieci, ukochaną matkę, a w końcu również męża.

Jej głęboka religijność znajdowała odzwierciedlenie w obrazach. Były one pełne odniesień do Boga i aniołów. Poprzez sztukę próbowała oswoić cierpienie, poradzić sobie z pustką i odnaleźć sens w tragediach, które ją spotkały.

Cena za wolność ducha

Istotnym wątkiem książki jest również tragedia niszczenia polskich zbiorów narodowych, w tym cennych archiwów biblioteki Krasińskich podczas wojny. Rozmówczynie analizują postawę bohaterki przez pryzmat logoterapii, wskazując, że głęboka duchowość i sztuka pozwalały jej odnaleźć sens w obliczu licznych strat osobistych. Całość dopełniają wspomnienia o drugim, szczęśliwym małżeństwie Elżbiety z Ludwikiem Krasińskim oraz zapowiedź dalszych badań nad kobietami z tego rodu.

middle-DSC_7736.JPG

Historia Elżbiety Krasińskiej to opowieść o niezwykłej sile i bezkompromisowości. W epoce, która sprowadzała kobiety do roli ozdoby salonu, ona toczyła cichą, lecz nieustępliwą walkę o prawo do bycia kimś więcej niż tylko „dodatkiem” do sławnego męża. Jej życie, naznaczone zdradą, osobistymi tragediami i brzemieniem historii, stało się świadectwem tego, jak wielką cenę trzeba było zapłacić za wolność ducha.

Pozostaje zadać pytanie: ile jeszcze takich niezwykłych kobiecych historii pozostaje ukrytych w cieniu ich sławnych mężów, czekając na swoje odkrycie?

Zachęcam Was do lektury książki „«Valkiria z północy przybyła» Elżbieta z Branickich Krasińska”. Nadchodzą Święta, może to dobry pomysł na prezent dla kogoś, lub właśnie dla siebie.

Spotkanie z Klaudią Jeznach odbyło się 25 listopada w Filii nr 9 Biblioteki Publicznej im. Władysława Biegańskiego w Częstochowie.

Fot. Łukasz Stacherczak


Galeria zdjęć

22 grudnia 2025
Łukasz Stacherczak
Spotkanie z Klaudią Jeznach odbyło się 25 listopada w Filii nr 9 Biblioteki Publicznej im. Władysława Biegańskiego. Rozmowę z autorką poprowadziła Iwona Glińska. Tematem była książka „«Valkiria z północy przybyła» Elżbieta z Branickich Krasińska”.

Rafał Kwasek - czytaj więcej