Muzyka, która nie daje się zaszufladkować
- Odkąd dołączył do nas młody gitarzysta, średnia wieku zespołu spadła do... dwunastu lat - zażartował ze sceny Paweł Łowicki.

Publiczność odpowiedziała śmiechem. Był to idealny początek piątkowego koncertu w restauracji Garden. Nie brakowało ani humoru, ani wzruszeń, ani solidnej dawki świetnej muzyki.
Gdybym miała podsumować koncert w kilku zdaniach, napisałabym o trzech rzeczach. O pięknym współbrzmieniu głosów Pawła Łowickiego i Dominiki Bąbelewskiej. O lirycznych, momentami wręcz onirycznych tekstach piosenek. I o fenomenalnych partiach gitarowych Patryka Kuronia, które wielokrotnie wywoływały spontaniczne brawa publiczności.
Jednym z wersów, który szczególnie zapadł mi w pamięć, były słowa: Na skrzydłach naiwności tego świata... W pewnym sensie dobrze oddają one charakter całego występu, tzn. pełnego refleksji, ale jednocześnie dalekiego od patosu.
Repertuar okazał się niezwykle różnorodny. Były kompozycje, które pamiętają jeszcze lata 90. Muzyczne nastroje zmieniały się niemal z utworu na utwór. Były momenty nostalgiczne i bardzo intymne, po których następowały dynamiczne, rockowe kompozycje z wyraźnym pazurem. Ta sinusoidalna podróż przez emocje sprawiała, że koncert ani przez chwilę nie stawał się przewidywalny.

W twórczości bandu Pawła Łowickiego trudno doszukiwać się jednego dominującego gatunku. Folk, blues, rock, a nawet elementy muzyki alternatywnej przenikają się tu w naturalny sposób. Nie jest to jednak stylistyczny chaos, lecz świadoma ucieczka od muzycznego zaszufladkowania. Każdy utwór zdaje się szukać własnego języka i własnej przestrzeni.
10 lipca na plenerowej scenie razem z liderem zespołu i wspomnianą Dominiką Bąbelewską, wystąpili Patryk Kuroń, Kamil Kosior, Arkadiusz Skupiński oraz Tomek Holewa. Było widać, że tworzą zgrany zespół. Nie tylko świetnie brzmią razem, ale przede wszystkim czerpią autentyczną radość ze wspólnego grania. Ta energia bardzo szybko udzieliła się publiczności.
Paweł Łowicki od lat konsekwentnie rozwija swoją muzyczną drogę. Jest autorem własnych utworów, producentem i aranżerem, współpracował z wieloma muzykami. W dorobku zespołu znajdują się dwie autorskie płyty - „Do zobaczenia” (2014) oraz „Tylko czas” (2018). Ta druga szczególnie dobrze pokazuje zamiłowanie muzyków do różnorodności stylistycznej oraz tekstów, które zostawiają odbiorcy przestrzeń do własnych interpretacji.

Na zakończenie muzycy zachęcili publiczność do odwiedzenia swoich mediów społecznościowych, a szczególnie kanału na YouTube. Przyznam, że zrobiłam to jeszcze tego samego wieczoru. Jeśli piątkowy koncert był dla Was pierwszym spotkaniem z twórczością Pawła Łowickiego i jego bandu, warto tam zajrzeć (ułatwię Wam - szukajcie na www.youtube.com/@pawellowickiband/videos)
Po lipcowym wieczorze pozostaje tylko życzyć zespołowi kolejnych pełnych sal i następnych muzycznych spotkań. Bo są artyści, którzy grają dobre koncerty. I są tacy, po których występie od razu ma się ochotę sprawdzić, kiedy zagrają ponownie. A najbliższa taka okazja nadarzy się już… w ten weekend na Jurajskim Festiwalu Sztuki i Wina w Olsztynie. Tak tylko podpowiadam.
Fot. Marta Klimczak
