Krwawy, niechciany gość
Twórczość
reportera Pawła Pieniążka jest jak dron, który z detalami rejestruje obrazy z
piekła. O swojej najnowszej książce „Wojna w moim domu” autor opowiedział
podczas spotkania, które odbyło się w filii nr 9 Biblioteki Publicznej im.
Władysława Biegańskiego.

Dron leci nad zrujnowanym miastem. Powoli zniża się, widać już detale budynków ziejące dziurami po pociskach. W tle słychać nieodległe wybuchy. Zbliża się do jednego z okien, gdzie na zimnym wietrze tańczy firanka pokryta fragmentami szkła i pyłem. Na szczęście to nie dron bojowy, a reporterski. Wlatuje do środka.
Zaczynamy słyszeć cichą muzykę z przesterowanego radia. Kobieta gotuje kaszę. Nerwowo mieszając, podśpiewuje piosenkę z radia, ignorując niedalekie eksplozje. Mężczyzna pakuje do aktówki zawinięte w gazetę kanapki i gdzieś wychodzi. Najwidoczniej do pracy. Z pokoju obok słychać gaworzenie.
Takim dronem zaglądającym pod podszewkę wojennych realiów, rejestrującym przy tym mnóstwo detali jest literatura Pawła Pieniążka.

Siłą jego książek opowiadających o współczesnych konfliktach zbrojnych nie są drobiazgowe opisy taktycznych manewrów wojsk, błyskotliwych decyzji generałów czy brawurowych rajdów bohaterskich żołnierzy. Choć i oni pojawiają się na łamach jego publikacji, są tylko dodatkiem do prawdziwego ciała i krwi, czyli przeciętnego cywila, na którego głowę spada lub osuwa się powoli widmo wojny.
Paweł Pieniążek to reporter wojenny, który przybliża nam rzeczywistość na krawędzi egzystencji. Życie ludzi, których spotkała wojna i ich sposoby na radzenie sobie z tą sytuacją, na przystosowanie się do ciągłego widma przemocy i utraty życia właśnie.
Oddając się lekturze tych niełatwych, ale wciągających reportaży, nieodmiennie zadziwia mnie możliwość adaptacji człowieka do najbardziej ekstremalnych sytuacji.
Autor z okazji publikacji swojej najnowszej książki – „Wojna w moim domu”, 10 czerwca odwiedził filię nr 9 częstochowskiej Biblioteki Publicznej, by porozmawiać z Sylwią Górą o kulisach pracy reportera wojennego i społecznościach egzystujących w realiach konfliktu zbrojnego.

Każda z zawartych w tomie historii, czy chodzi tu o Ukrainę, Afganistan czy najbardziej egzotyczny dla naszej percepcji Górski Karabach, opowiada o konkretnych ludziach i ich sposobach radzenia sobie z wojenną rzeczywistością.Autor zdradza swoje obserwacje o przenicowaniu ludzkich oczekiwań co do świata i siebie. O niespodziewanych porywach bohaterstwa ludzi mających się za tchórzy i błyskawicznych rejteradach domniemanych bohaterów. Wojna wywraca porządek społeczny, wymusza radykalne decyzje, a czasem pokazuje żywo zarysowane odcienie szarości. Niewielkie miasto na wschodzie Ukrainy było jednym z pierwszych, które doświadczyło wojennej zawieruchy. Z perspektywy jednej ulicy, Paweł Pieniążek pokazuje zmiany, jakie przechodzi społeczność od momentu przejęcia przez rosyjskich separatystów w 2014 r. do pełnoskalowej wojny w 2022 r. Ludzie zróżnicowani politycznie i światopoglądowo połączeni są najbardziej podstawowym instynktem przetrwania. Chęć przeżycia buduję niespodziewane sojusze lub koroduje oczywiste relacje sąsiedzkie.

Rozmowa dotyczyła też rozdziału o Afganistanie. To smutna historia kraju, który jest jedną wielką traumą wojenną, strachem przed zamachami, a obecnie lękiem przed represjami stosowanymi przez fanatycznych Talibów, którzy przejęli władzę po porzuceniu kraju przez Amerykanów i ich sojuszników.
Ostatnia część „Wojny w moim domu” opowiada o konflikcie we wspomnianym Górskim Karabachu. To obszar, który większości z nas (w tym mnie) ciężko wskazać byłoby na mapie. Konflikt pomiędzy Azerbejdżanem a ormiańskimi separatystami szalał tam od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Obecnie nieuznawana przez większość społeczności międzynarodowych Republika Górskiego Karabachu upadła i została wcielona z powrotem w granice Azerbejdżanu. Jak opowiadał autor, teraz po przeszło trzydziestu latach wojny, teren ten wygląda jak mroczna dekoracja z produkcji postapo. Opuszczone wioski, zapuszczone drogi przypominające bardziej pasterskie szlaki, pokazują stopniowe wyniszczenie całego obszaru. Bezludna pustynia, gdzie błąkają się ofiary nierozwiązywalnego konfliktu, pokazuje bezsens wojny i bezcelowość zmagań jej obłąkańczych czcicieli.

Pieniążęk nie boi się oddać głosu zwykłym ludziom zmagającym się z żywiołem zniszczenia i pokazuje, jak - chcąc nie chcąc - urządzają się w piekle. Choć opowiadane historie rozgrywają się w różnych miejscach, to wiele je łączy. To konflikty, które nie mają nadziei na szybkie i pokojowe rozwiązanie, drenują społeczności.
Życzę autorowi – którego bolesne historie czyta się z zapartym tchem jak świetną powieść - dużo zdrowia i szczęścia w tym ryzykownym zawodzie, bo talentu i wrażliwości połączonej ze skromnością i świadomością swojej misji mu nie brakuje. Czekam na kolejne reportaże i spotkania autorskie organizowane przez naszą bibliotekę.
Was zachęcam do sięgnięcia po zarówno najnowszą, jak i poprzednie książki Pawła Pieniążka. W naszych niepewnych czasach, gdzie wojna toczy się pod naszymi drzwiami, możemy docenić ten coraz bardziej kruchy pokój i może uwolnić empatię do ludzi, którzy uciekają przed wojną i prześladowaniami, której nadal wielu brakuje.
Spokojnych wakacji!
Fot. Łukasz Stacherczak
