SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Łukasz Stacherczak

Kosmiczny mecz z Lemem

28 października 2025
Ilustrowany portret Rafała Kwaska
Udostępnij

Literatura fantastyczno-naukowa ma szczególne miejsce w moim sercu. W mojej topce ulubionych książek są aż dwie z tego gatunku: „Ślepowidzenie” Petera Wattsa oraz, nieopuszczające od lat podium „Solaris” Stanisława Lema. Ten drugi autor właśnie doczekał się swoistego hołdu dla najbardziej rozpoznawalnego spośród wymyślonych przez niego bohaterów. A wszystko to w postaci książki „Bajki pilotów” napisanej przez częstochowskiego autora.

middle-1000011704.jpg

Andrzej Miszczak, bo o nim tu mowa, publikuje od lat w czołowych literackich czasopismach i wielu kompilacjach opowiadań. „Bajki…” to jego druga książka. Tę debiutancką, czyli wydane rok temu „Impneurium. Sygnały z kosmosu”, również recenzowałem z dużym entuzjazmem na łamach CGK.

Premiera „Bajek…” odbyła się w sierpniu podczas XII Częstochowskiego Dnia Fantastyki (rozmowę z pisarzem poprowadził wówczas Krzysztof Biliński).

Przyznam się, że czekałem na kolejną powieść Andrzeja. Pierwsza okazała się bardzo oryginalną i wciągającą propozycją dla fanów SF, technotrillerów i geopolityki, która prócz rozrywki serwowała nam możliwość refleksji nad kierunkiem, w którym zmierza nasz świat.

W „Bajkach pilotów” Andrzej Miszczak bierze się za retrofuturyzm i unowocześnia go subtelnie - by był bardziej „strawny” dla współczesnego czytelnika. Oddaje jednocześnie hołd pisarstwu sci-fi lat 70., przysposabiając świat pilota Pirxa dla kolejnego eksploratora kosmicznej pustki.

Bohaterem opowiadań jest Lois Yepes. Śledzimy jego drogę od kadeta szkoły pilotów kosmicznych do dowódcy wielkich frachtowców przemierzających kosmiczną pustkę. Patrzymy, jak dojrzewa podczas kolejnych przygód, jak kształtuję się jego los.

middle-DSC_2853.JPG

Autor podczas konwentowej rozmowy stwierdził, że zetknął się z Lemem na początku swojej czytelniczej drogi. Lektura „Niezwyciężonego” oraz „Opowieści o pilocie Pirxie” wywarła ogromny wpływ na jego wyobraźnię (jako młodego czytelnika) i związała go na dobre z fantastyką.

Tę czułość do dzieł mistrza widać na kartach książki Andrzeja. Jest to już związek dojrzały, potrafiący oddać należną cześć legendzie. To ukłon nie tylko w stronę Lema, ale i całej generacji twórców lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Niemniej, na pierwszym planie stoi nasz najważniejszy fantastyczny „towar eksportowy”. Wszak choć wizjonerstwo Lema jest niezaprzeczalne, to wiadomo że są elementy, których nie da się już odtwarzać w nowych publikacjach. Trąciłoby to zapewne kosmiczną myszką.

Każde kolejne opowiadanie zawarte w „Bajkach pilotów” rozwija świat stworzony ponad 50 lat temu, aktualizuje je do współczesnej percepcji i robi to z taką gracją, że czuć tu ciągle ducha poprzednika. Pojawiają się wątki walki mocarstw o kosmiczną supremację, sztuczna inteligencja, wszechobecne wpływy wielkich korporacji oraz inne zdobycze dzisiejszej techniki. Wszystko misternie wmontowane w świat przedstawiony. Sam Pirx, choć niewymieniony w opowiadaniach, przemyka pod niezbyt przychylnymi epitetami. Miszczak w większości historii prowadzi metaliteracką grę z poprzednikiem. Co rusz napotykamy na nawiązania do przygód bardziej sławnego kosmicznego nawigatora. Choć nie jest to konieczne do cieszenia się tą lekturą, dodatkowe wrażenia zapewni znajomość „Opowieści o pilocie Pirxie” (do jej przeczytania autor zachęcał podczas sierpniowego spotkania).

Oprócz wartkiej akcji, nie brakuje u Miszczaka bardziej filozoficznych roztrząsań nad losem człowieka w ultratechniczym świecie i możliwościami poznania nieodkrytych tajemnic tam, gdzie światło słońca jest już tylko odległym, zimnym blaskiem.

Muszę przyznać, że książka sprawiła mi wiele radości, nostalgiczny sznyt uzbrojony w świetny warsztat autora pozwala zatracić się w lekturze, obserwować psychologię postaci, podziwiać kosmiczną pustkę i księżycowe krajobrazy. Polecam „Bajki pilotów” każdemu fanowi fantastyki naukowej i dobrej literatury. Będzie mógł spędzić kilka godzin w świecie, gdzie atomowe stosy grają pod rakietowymi kadłubami a dzielni kosmiczni piloci mierzą się z moralnymi rozterkami i swoim niemym strachem. Bo przecież w kosmicznej próżni nikt nie usłyszy twojego krzyku. A ja mam nadzieję, że w tym tekście wyraźnie wybrzmiał krzyk zachwytu nad niniejszą książką. Salut!

Fot. Łukasz Stacherczak, archiwum Andrzeja Miszczaka


Rafał Kwasek - czytaj więcej