SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Dłubak

Kilka dekad wstecz

11 czerwca 2026
Udostępnij

„Ten nasz cudny świat” przenosi nas do czasów minionych, gdy wielu rzeczy brakowało i równie wiele było zakazanych. Szarość rozjaśniały m.in. prywatki. I to wszystko (i dużo więcej) znajdziemy w warsztatowym spektaklu w reżyserii Marka Ślosarskiego. Zobaczymy go 12 czerwca i 11 września na scenie częstochowskiego teatru.

middle-699891670_1421713556659624_4155454063068141634_n.jpg

Rok temu było „Sielsko-anielsko”, dwa lata wcześniej królowały kabaretowe klimaty, a teraz uczestnicy warsztatów przenieśli się do czasów PRL-u, w którym na co dzień górowały szare, robocze kombinezony, ale na prywatkach świat nabierał znacznie intensywniejszych barw.

Teatr im. Adama Mickiewicza już po raz siódmy zaprosił dorosłych pasjonatów sceny (zajęcia dla dzieci i młodzieży mają tu znacznie dłuższą historię) do udziału w czteromiesięcznych warsztatach. Wielotygodniowe próby – jak co roku – zaowocowały spektaklem premierowym, który powstał pod okiem reżysera Marka Ślosarskiego i koordynatorki projektu Ewy Oleś (na co dzień sekretarz literackiej teatru), a także muzyków: Michała Walczaka (kierownika muzycznego), Marzeny Lamch-Łoniewskiej (odpowiedzialnej za przygotowanie wokalne) i Łukasza Kluczniaka. Ostatni z wymienionych dołączył do teatralnej ekipy zaledwie przed rokiem, a dziś nie tylko uczestnikom, ale i widzom (co potwierdzam), trudno sobie wyobrazić to, jak te widowiska mogły powstawać bez niego.

Czworo debiutantów

middle-699256686_1421713649992948_4179223169041501038_n.jpg

Choć praca nad finałowym przedstawieniem jest wymagająca, wiąże się ze sporym wysiłkiem, jest czasochłonna, trzeba czasami pokonać różne lęki, to nie odbija się to na towarzyszącej zajęciom atmosferze. Wręcz przeciwnie! Może dlatego, że cała ta warsztatowa ekipa (niektórzy z uczestników trwają w niej od pilotażowej edycji) jest ze sobą mocno zżyta.

Grono nie jest jednak zamknięte i nie bawi się wyłącznie we własnym towarzystwie. Stąd tegoroczna odsłona projektu przyniosła debiuty. Do grupy dołączyło czworo świeżaków: Lizetta Penkovska (jedna z najmłodszych uczestniczek warsztatów), Paula Łęgowik, Monika Niedzielska oraz Witold Pędich. Ostatni wsparł nieco męską część ekipy, bo panowie zawsze są tu we frekwencyjnej mniejszości. Patrząc na swobodę, z którą grają, śpiewają, tańczą i bawią się na scenie, nikt nie przypisałby im chyba łatki „debiutantów”. Zwłaszcza że reżyser przewidział dla nich sporo ciekawych zadań: od solówek po sceny zbiorowe, od śpiewu po wiersz czy prozę. Szczególnie wyróżniłabym „kartonową” choreografię (improwizowaną), którą Witold Pędich dopełnił utwór „Ja to się cieszę byle czym” (z repertuaru Wojciecha Skowrońskiego).

Sceniczne sprawdziany

middle-699978113_1421714159992897_1685179670225975661_n.jpg

Całą grupę tworzy 24 zapaleńców. Zaczynali jednak w nieco większym gronie. Życiowe sprawy sprawiły, że dobrze znany w częstochowskim światku kulturalnym, Artur Kita musiał przerwać udział w tych zajęciach. Rodzina Kitów miała jednak bardzo godną reprezentację. Warsztatowiczką już po raz kolejny była bowiem Jolanta Siwek-Kita. Niewielu powinno sięgać po repertuar Olgi „Kory” Jackowskiej. Tak, by unieść go, ponieść dalej, albo chociaż… nie popsuć.I właśnie Siwek-Kita jest jedną z tego jakże wąskiego grona osób, które podołały temu wyzwaniu. „Paranoja jest goła” w jej wykonaniu była znakomita - a zaznaczyć trzeba, że utwór to bardzo wymagający.

Marek Ślosarski w ogólne nie skąpił warsztatowiczom scenicznych sprawdzianów. Z roku na rok podnosi on bowiem poprzeczkę widowiska. Mamy tu ogrom tekstu, choreografii, szybkie tempo, dużo zmian, przebieranki… By wszystko zgrało się, jak należy, grupa musi tworzyć dobrze naoliwiony mechanizm. Widać było to doskonale np. w „Kombinacie” Republiki, w którym rytm przypominał ten panujący na zakładowej linii produkcyjnej.

Oddech od szaro-burych tonów

middle-700004909_1421714866659493_4721922414263056430_n.jpg

Piosenki i klimat przedstawienia przeniosły nas o kilka dekad wstecz. „Ten nasz cudny świat” (tytuł odnosi się do przeboju Oddziału Zamkniętego „Ten Wasz świat”) to opowieść o tym, co minione. O czasach trudnych, w którym tak wielu rzeczy brakowało i tak wielu robić było nie wolno. O sprawach zakazanych, poszukiwaniu wolności, towarowych niedostatkach, prozaicznych zgryzotach, ale i roli kobiet w PRL-owskiej rzeczywistości.

Ale nawet w tych szaro-burych tonach nie brakowało oddechu, drobnych radości, dobrej zabawy, żarliwej miłości. Wtedy z szafy wyciągano ortalionowe dresy, tapirowano włosy i zapraszano na „Prywatkę”. Hit Oddziału Zamkniętego, po który również sięgnęli twórcy, doskonale oddał to wymykanie się sztywnym ramom codzienności (w spektaklu dopełniono go „Zabawą w ciuciubabkę” z repertuaru Czesława Niemena). Pełne pasji i energii sceny zbiorowe zawsze stanowią największą siłę tych warsztatowych widowisk.

Jednak nie tylko na nich opiera się sukces tych przedstawień. Marek Ślosarski stawia na różnorodność - solówki, duety, tria, kwartety… Jest też miejsce na wokalizy, na poezję, na satyrę. I tak przykładowo tekst „Straszni mieszczanie” Juliana Tuwima zestawiono z napisaną przez Jonasza Koftę piosenką „Do łezki łezka”.

middle-699375646_1421713863326260_1191542314762567453_n.jpgW parze z rozrywką

Przy solówkach zostając. Mam swoją ulubioną. Dla mnie najpiękniejszym wykonaniem i wizytówką tego spektaklu pozostanie „Pejzaż horyzontalny”,napisany lata temu przez Wiesława Dymnego, a skomponowany przez Jana Kantego Pawluśkiewicza. Dotychczas znałam tę piosenkę w wykonaniu Grzegorza Turnaua i Andrzeja Sikorowskiego, dziś myśląc o niej, słyszę pełen subtelności głos Olgi Jagiełły. To wersja zresztą dobrze wpisuje się w idee, które wydają się przyświecać reżyserowi, by nie sięgać po rzeczy miałkie, a promować treści, które niosą w sobie coś więcej.

Oczywiście tu idzie to w parze z rozrywką. Najbardziej rozbawił mnie „Rower” Lecha Janerki w brawurowym wykonaniu męskiego kwartetu. Obok wspomnianego już Witolda Pędicha, tworzą go znani doskonale publiczności warsztatowych premier: Bartłomiej Modrof, Maciej Orman i Łukasz Owczarek.

Z osobistych (szczegóły są już mocno rodzinne), ale i artystycznych względów zachwyciła mnie jeszcze „Och, Ziuta” Ireneusza Dudka, którą Bartłomiej Modrof uwodzicielsko wyśpiewał roztańczonej Lizettcie Penkovskiej. To bardzo dobre wykonanie i pierwszorzędny punkt programu.

Kiedy kolejne pokazy?

middle-699891669_1421714713326175_7046524933668769818_n.jpg

„Ten nasz cudny świat” miał chyba tylko jeden minus, minął tak szybciutko, że nawet nie zdążyłam spojrzeć na zegarek. Program był tak bogaty, a wydawało się, że to zaledwie chwilka. Gdy zabrzmieli finałowi „Nieprzemakalni” (to z kolei szlagier Sztywnego Pala Azji), cała publiczność była już totalnie rozśpiewana.

Premierowy pokaz, który odbył się 15 maja, zwieńczyły oklaski na stojąco. Potem popłynął szereg słów uznania dla odwagi, zapału i pasji warsztatowiczów.

Na powtórkę twórczy zapraszają w piątek, 12 czerwca o godz. 17.00 i 19.00. Na kameralnej scenie "Mickiewicza" wystąpią: Milena Bieńkowska, Agnieszka Borecka, Dorota Goliniewska, Katarzyna Gap, Olga Jagiełło, Maria Kałużyńska, Angelika Kręt, Arleta Kubica-Banasiak, Zuzanna Król, Weronika Kulesza, Paula Łęgowik, Monika Niedzielska, Edyta Pakuła, Lizetta Penkovska, Paulina Piasecka-Florczyk, Małgorzata Piątek, Beata Pokora, Karolina Rebane-Kurek, Jolanta Siwek-Kita, Katarzyna Ziębińska, Bartłomiej Modrof, Maciej Orman, Łukasz Owczarek, a także Witold Pędich.

„Ten nasz cudny świat” grany będzie także 11 września (o tych samych godzinach). Na czerwcowy termin (podobnie jak na premierę) miejsca rozeszły się w mgnieniu oka, a informacji o biletach na nowy już sezon należy wypatrywać na stronie www.teatr-mickiewicza.pl.

Fot. Piotr Dłubak/Teatr im. Adama Mickiewicza

Zuzanna Suliga - czytaj więcej