SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Zbigniew Burda

Jubileuszowe wspomnienie

24 września 2024
Udostępnij

30 września Filharmonia Częstochowska inauguruje 15. Festiwal Wiolinistyczny im. Bronisława Hubermana. A pamiętacie jego 10. edycję? To dopiero była impreza!

middle-ZB_5615f.jpg

Tegoroczny festiwal ma znakomity program, ale to nic nowego, zawsze tak było. Czasami melomani dostawali wręcz gęsiej skórki. Tak jak przed dziesięcioma laty na przykład. Zapas biletów na inaugurację przeznaczony do sprzedaży internetowej wyczerpał się w jeden dzień. Pod koniec września kasa stacjonarna wyskrobywała dla zdesperowanych widzów ostatnie wolne miejsca na widowni (wzięcie miały nawet te stojące). Skąd takie pospolite ruszenie? Stąd, że w lipcu filharmonia rzuciła bombę: Joshua Bell znowu zagra w Częstochowie.

Przypomnijmy: pierwszy raz był u nas w 2009, też na festiwalu Hubermana. I chyba każdy wtedy zakładał, że na tym się skończy, bo najsłynniejsi skrzypkowie świata nie przytrafiają się Częstochowie ot, tak. Nie doceniliśmy jednak człowieka, który sprowadził wtedy Bella do naszego miasta, czyli nieżyjącego Zygmunta Rolata, prezesa Światowego Związku Żydów Częstochowian (teraz, koncertem jego pamięci rozpocznie się tegoroczna, 15. edycja festiwalu, przy tej okazji w Urzędzie Miasta odsłonięta zostanie tablica upamiętniająca Honorowego Obywatela Miasta Częstochowy). Dokonał tego raz, dokonał i drugi. I w obu wypadkach mówiło się, że to niekoniecznie pieniądze grały tu pierwsze skrzypce. Słynny muzyk przyjął propozycję przede wszystkim z dwóch powodów. Powód pierwszy - występ był w Częstochowie, mieście, w którym urodził się Bronisław Huberman. Drugi – Bell grał u nas na festiwalu imienia Hubermana.

middle-ZB_5907f.jpg

Dyrektor Filharmonii Częstochowskiej Ireneusz Kozera, również już, niestety, nieżyjący, tak w 2014 r. tłumaczył w „Gazecie Wyborczej”: Gdyby to była inna okazja, Bell odmówiłby. A dla nas zgodził się skrócić swój krótki urlop. To wielkie wyróżnienie i ogromna uprzejmość z jego strony. Zresztą cały ten przyjazd to rezultat działania wielu życzliwych ludzi. Znalazł się ktoś taki m.in. w angielskiej agencji organizującej występy Bella. To Polka, która pracuje w Wielkiej Brytanii; wiele zrobiła, by ta wizyta doszła do skutku.

Stradivarius z 1713 roku

Równie ważne, co sam Bell, były dla nas jego skrzypce, stradivarius z 1713 roku. Na oko nic specjalnego: wyglądające staro, nawet jakby podniszczone, z lakierem poprzecieranym na krawędziach. Pięciu groszy byś za nie nie dał, a przedstawiały wartość – jak głosiła plotka – pięciu milionów dolarów. Kiedyś należały do Bronisława Hubermana. Dwa razy zostały mu skradzione; pierwszego złodzieja złapano, drugi ukrywał je przez wiele lat i zwrócił dopiero przed swoją śmiercią.

middle-ZB_7396f.jpg

Mało tego, w 2014 r. Bell szykował dla częstochowian muzyczną niespodziankę. Miał wykonać m.in. Koncert skrzypcowy e-moll op. 64 Feliksa Mendelssohna-Bartholdy’ego. Postanowił, że włączy do oryginału fragment skomponowany przez siebie, tzw. kadencję.

Tu znów przywołajmy wyjaśnienia Ireneusza Kozery: Da się to zrobić, bo w partyturze jest pauza. Publiczność na pewno się zorientuje, że to już, bo solista będzie grał, lecz reszta muzyków zamilknie. Ciekawe, jaka będzie ta muzyka.

Nie tylko dyrektor się zastanawiał, orkiestra też, bo wstawkę Bella miała usłyszeć w ostatniej chwili, podczas jednej jedynej próby z solistą. Nic w tym niezwykłego, tak zwykle się robi. Nie będzie to zresztą próba w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Raczej ustalenie pewnych koncepcji – opowiadał w „Wyborczej” dyrygent i ówczesny dyrektor artystyczny (obecnie naczelny) Filharmonii Częstochowskiej Adam Klocek. To on prowadził tamto wykonanie Mendelssohna.

middle-ZB_5665f.jpg

Czy ktoś miał obawy, że takie krótkie przygotowanie wystarczy? Niekoniecznie. Jakieś 60-70 proc. orkiestry już grało z Bellem pięć lat wcześniej, wiedziało więc, jak się z nim pracuje.

Gwiazda, która nie gwiazdorzy

On sam, choć gwiazda, bynajmniej nie gwiazdorzył. Przyjechał do Polski dzień przed koncertem, przenocował w Warszawie, rano samochodem Zygmunta Rolata dotarł do Częstochowy, zameldował się w „Patrii”. W filharmonii czekała na niego garderoba wygodna acz niewyzywająca. Agencja wirtuoza nie zgłaszała żadnych szczególnych życzeń co do jego pobytu, choćby tych związanych z posiłkiem. Nie wymagała nawet sejfu na skrzypce. Tyle że proszono publiczność, by nie wbiegała z bukietami na scenę. Za to Bell znów spotkał się z melomanami, tak jak pięć lat wcześniej, składając autografy na płytach (te można było kupić na miejscu, filharmonia sprowadziła je wprost z wydawnictwa Sony Classical; znalazł się wśród nich m.in. krążek pt. „Bach”, który miał premierę zaledwie dwa dni przed częstochowskim eventem). Następnego dnia wirtuoz wrócił do Warszawy, by stamtąd odlecieć do Wielkiej Brytanii. Dwa dni później zaczynał serię występów ze słynną orkiestrą Academy of St Martin in the Fields: Londyn, Madryt, Oman...

Między klasyką a nowoczesnością

middle-ZB_7791f.jpg

Rzecz jasna na inauguracji tamten jubileuszowy festiwal się nie kończył. W czasie jego trwania jedna przyjemność goniła drugą. Organizatorzy zgromadzili bowiem imponujący zespół wykonawców, z programem rozpiętym między klasyką a nowoczesnością. Zadbał o to – podobnie jak teraz - Adam Klocek. Chodziło mu o różnorodność, o porównanie różnego rodzaju form i interpretacji, o prezentację instrumentów smyczkowych – na czele ze skrzypcami - w różnych konfiguracjach i odmianach.

Takie choćby „Wariacje Goldbergowskie” Bacha; scenę dzielili Atom String Quartet z wersją jazzową i Trio Leopoldinum z oryginalną. Najpierw się wymieniali - jedni grali, drudzy wtedy czekali, ale rychło siedli wszyscy razem i muzykowali do spółki, mieszając style.

Mieszanka nowoczesności z tradycją – tym razem klezmerską – wróciła, kiedy Adam Strug i członkowie rodziny Pospieszalskich grali i śpiewali piosenki z jego płyty „Adieu”. Skrzypiec tam co prawda zupełnie nie było, ale był związek z patronem festiwalu: Strug jest etnomuzykologiem, a Hubermanem też pasjonował się tą dziedziną.

middle-ZB_7739f.jpg

Wcześniej słuchaliśmy na żywo kompozycji skrzypka Adama Bałdycha, znanych z nagrań „Imaginary Room” i „The New Tradition”. Tu kolejne wtrącenie, bo wirtuoz powróci na scenę, by wraz z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Częstochowskiej (pod dyrekcją Klocka) i w towarzystwie Sebastiana Zawadzkiego, Andrzeja Święsa i Dawida Fortuny - wystąpić na finał jubileuszowego festiwalu.

Szczypta sensacji

Ale wracając jeszcze do edycji A.D. 2014, wielbiciele czystej klasyki mieli jej pod dostatkiem podczas prezentacji zwycięzców Międzynarodowego Konkursu Muzyki Kameralnej Częstochowa 2013. A oczekiwaniom melomanów, którzy lubią klasykę doprawioną szczyptą sensacji, stało się zadość w wieczór poświęcony szczególnemu instrumentowi. Dyrektor filharmonii zapowiadał wcześniej: Wiadomość tę najpierw podchwyciły media zagraniczne, dopiero potem polskie. Ściągamy mianowicie do Częstochowy wiolonczelę klawiszową skonstruowaną według projektów Leonarda da Vinci. Zostanie przywieziona i zaprezentowana publiczności w akcji: Sławomir Zubrzycki, który zrekonstruował violę organista, wykona na niej kilkanaście utworów.

middle-ZB_6526f.jpg

W tym wypadku instrument zepchnął muzykę na dalszy plan. Po recitalu widzowie otoczyli go zafascynowanym kręgiem, dopytując, jak został zbudowany, podziwiając precyzję wykonania i stylowe zdobienia. A także wykaligrafowane na skrzydle słowa św. Hildegardy z Bingen, które w tłumaczeniu z łaciny brzmią następująco: Naśladując świętych proroków ludzie pilni i mądrzy ludzką sztuką wymyślili instrumenty muzyczne, aby grać ku radości duszy ludzkiej.

Finał ponownie należał do gwiazdy, bo do Konstantego Andrzeja Kulki. Słuchaliśmy koncertów Vivaldiego na jedne, dwoje i czworo skrzypiec, a także przepięknego koncertu Bacha na dwa instrumenty. Nic dziwnego, że bilety na ów wieczór sprzedawały się równie dobrze jak na inaugurację. Przy czym wcale nie wspomniane wyżej arcydzieła skłoniły publiczność do urządzenia soliście owacji stojącej już w środku występu. Oto Kulka zagrał dwa utwory Karola Lipińskiego - tak, że stało się jasne, dlaczego ten kompozytor miał u melomanów opinię polskiego Paganiniego (ba, niektórzy mu współcześni twierdzili, że to Paganini jest włoskim Lipińskim).

middle-ZB_6753f.jpg

Było też zupełnie niemuzyczne spotkanie z Piotrem Szalszą, autorem pierwszej biografii Hubermana. Muzeum Częstochowskie wydało ją w 2001 roku. Autor po całym świecie zdobywał informacje o swoim bohaterze, wciąż napotykając jakieś przeszkody. Na podstawie tej biografii powstał film; zaprezentowano go podczas festiwalu.

Siedem festiwalowych dni

A co nas czeka tym razem? Jubileuszowa edycja potrwa siedem dni, tj. do 6 października.

Podczas koncertu inauguracyjnego (30 września) wystąpi Linus Roth, a w Sali koncertowej im. Wojciecha Kilara zabrzmią: Koncert skrzypcowy Mieczysława Weinberga oraz IX Symfonia „Z Nowego Świata" Antonína Dvořáka.

middle-Screenshot-2024-09-24-at-08-33-38-15.-Festiwal-Wiolinistyczny-im.-Bronisława-Hubermana---30.09-6.10.2024---2024-09-30---Filharmonia-Częstochowska-im.-Bronisława-Hubermana.png

Pierwszy dzień października należeć będzie do zespołu Skrzypotrąby, na czele którego stoi wokalistka Katarzyna Emose Uhunmwangho. Tu wyjaśnijmy, że tytułowa skrzypotrąba to inaczej skrzypce J.M.A. Stroha, czyli rodzaj skrzypiec wzmacniający swój dźwięk przez rezonator i czarę wykonaną z metalu, dzięki czemu posiada charakterystyczne brzmienie, a dźwięk wzmacniany przez rezonatory jest silniejszy i bardziej szorstki. Autorski koncert „Baśniowe Skrzypotrąby” utrzymany pozostanie w kręgu muzyki filmowej, teatralnej i broadwayowskiej.

Na 2 i 3 października przewidziano pierwszy etap przesłuchań w ramach 2. Międzynarodowego Konkursu Muzyki Kameralnej, który powołany został w celu promowania młodych utalentowanych muzyków współpracujących ze sobą w dziedzinie kameralistyki. Wydarzenie organizowane jest dla studentów i absolwentów (nie dłużej niż 2 lata od ukończenia) wyższego szkolnictwa muzycznego - Uniwersytety, Akademie, Wyższe Szkoły Muzyczne, Konserwatoria. Etap drugi przypadnie na 5 października, tego samego dnia wieczorem, zaplanowano również koncert laureatów.

Z kolei 4 października wystąpi formacja Huberman String Quintet (Tomasz Kulisiewicz, Alicja Miruk-Mirska, Tomasz Ptak, Zofia Kulisiewicz i Adam Klocek). W programie koncertu znajdzie się przede wszystkim światowe prawykonanie II Kwartetu smyczkowego Michała Spisaka.

middle-Screenshot-2024-09-24-at-08-34-41-Huberman-String-Quintet---2024-10-04-19-00---Filharmonia-Częstochowska-im.-Bronisława-Hubermana.png

Na finał, 6 października wystąpi wspominany powyżej Adam Bałdych, który zaprezentuje swoje autorskie kompozycje: Early Birds Symphony i „Teodor”. Drugą z wymienionych napisał z myślą o swoim synu, który urodził się latem 2020 roku. Artysta postanowił cofnąć się do czasów swojego dzieciństwa, by czerpać inspiracje z wyjątkowej atmosfery lat 80.

Szczegółowy program prezentujemy w kalendarium CGK.

Fot. Zbigniew Burda/archiwum Filharmonii Częstochowskiej (10. Festiwal Wiolinistyczny im. Bronisława Hubermana)

O Bronisławie Hubermanie czytaj także tutaj: www.cgk.czestochowa.pl

Adam Klocek, dyrektor Filharmonii Częstochowskiej, to laureat Grammy, muzycznego odpowiednika Oscara. Dostał tę nagrodę 10 lat temu. Więcej: www.cgk.czestochowa.pl

Joanna Skiba - czytaj więcej