SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Łukasz Stacherczak

Ira akustycznie

13 lutego 2026
Udostępnij

Podczas akustycznego koncertu w Klubie Politechnik Artur Gadowski i gitarzyści zespołu Ira byli niemal na wyciągnięcie ręki. Tuż przy skraju sceny, blisko, bez dystansu.

middle-zoom-DSC_6209.JPG_6981c834cc6d0.jpg

Iry słuchałam już w bardzo wielu okolicznościach „przyrody”. Od ciasnych, klubowych wnętrz, przez koncertową salę Filharmonii Częstochowskiej, festiwale, plenery, aż po katowicki Spodek. Nigdy wcześniej nie byłam na występie pod szyldem Ira Trio Akustyczne. Kameralny skład tworzą lider i wokalista zespołu Artur Gadowski oraz gitarzyści – Piotr Konca oraz Sebastian Piekarek.

I właśnie w trójkę odwiedzili częstochowski Klub Politechnik. Koncert rozpoczął luty, gromadząc bardzo wielu miłośników zespołu z Radomia rodem. To dowód, że chociaż Ira ma blisko czterdziestkę na karku (łączy nas rocznik!), to jej piosenki nie tracą ani na popularności, ani na aktualności. Bo dobre rockowe brzmienia zawsze się obronią.

Wieczór rozpoczął utwór „Powtarzaj to”. – Jesteśmy dziś w okrojonym składzie, ale mam nadzieję, że jakoś wyjdą nam te piosenki. Pomożecie nam śpiewać? – przywitał się Gadowski.

middle-zoom-DSC_6099.JPG_6981c81b491e9.jpg

I tu – spojler – wyszły, grane na dwie gitary, w nieco innych aranżach, ale śpiewane tym samym głosem, który - nie tylko ja -uważam za jeden z najlepszych w kraju.

Na akustyczny koncert muzycy ułożyli setlistę marzeń każdego fana grupy. Złożoną z kawałków z różnych płyt (od „Mój dom” po „My”), różnych inspiracji i różnych etapów działalności Iry. Nie przypuszczałabym jednak, że „Taki sam”, „Mocny” czy kultowy „Mój dom” sprawdzą się w dość wymagającej, akustycznej odsłonie (bez basu Piotra Sujki i perkusji Wojciecha Owczarka). Przyjemnie się zaskoczyłam. Bo o tym, że „Miłość”, „8.15” albo „Wybacz” idealnie pasują do takiego klimatu, byłam przekonana.

Przy atmosferze zostając, to nie da się jej porównać z żadnym festiwalem ani salą mieszczącą kilka tysięcy osób Tu muzycy byli na wyciągnięcie ręki. Tuż przy skraju sceny. Bliscy, bez dystansu, dla nas.

middle-zoom-DSC_6141.JPG_6981c82655135.jpg

Regularny repertuar przeplatały dwa kawałki specjalne. Tradycją koncertów Iry od pewnego czasu jest to, że momentami Gadowski oddaje mikrofon Koncy i Piekarkowi – obaj są nie tylko doskonałymi gitarzystami, ale też zdolnymi wokalistami. I tym razem doszło do tej szarady. Obaj muzycy mają również bardzo dobry gust, dowodem tego są tytuły utworów, po które sięgają. Konca wybrał dla Częstochowy „The Man Who Sold The World”, które stworzył David Bowie, a podczas koncertu „Unplugged in New York” rozsławiła Nirvana, a Piekarek – „Run to You” Bryana Adamsa.

Podczas tych dwóch piosenek o wspólne śpiewanie było trochę trudno, ale nucenie szło nam już całkiem nieźle, za to przy „Parę chwilę” czy „Innym wymiarze” radziliśmy sobie naprawdę dobrze. –Wiem, że szykujecie siły na następny tydzień, by wstać, iść do pracy, a w te straszne mrozy, trzeba oszczędzać moce. Ale naciągniemy Was, żebyście jednak oddali nam trochę energii. Bardzo tego potrzebujemy – podgrzewał temperaturę naszego śpiewania lider Iry.

middle-zoom-DSC_6098.JPG_6981c81a6e8cc.jpg

Artur Gadowski nie krył, że od zbędnej konferansjerki woli skupić się na muzyce. – Przecież nie będę opowiadał dowcipów, bo raz odpowiedziałem i nikt się nie śmiał. Od tego czasu wiem, że nie mogę być stand-uperem – śmiał się.

Mając do dyspozycji takie brzmienia i teksty, które naprawdę wchodzą w ucho (nie słucham tych kawałków regularnie, a rozpoznaję po jednej nucie i wiem, że tak to leciało), nie trzeba „bawić się” w dodatkowe ozdobniki.

Z każdym kolejnym utworem rozkręcaliśmy się na sali jeszcze mocniej. Przy „Ona jest ze snu” (jednej z dwóch moich ulubionych piosenek) oraz „Nadziei” wiele osób zdarło pewne gardło. – Świetnie się dla Was śpiewało – chciało się pożegnać trio.

Nie daliśmy jednak muzykom zakończyć tak lutowego wieczoru. Bisy rozpoczęli piosenką liczącą sobie ponad 30 lat - „Zakrapiane spotkanie”. A po niej zabrzmiało „Szczęśliwego Nowego Jorku”. To podobny rocznik, skomponowany do słynnego filmu Janusza Zaorskiego. Bez dźwięków z amerykańskiego snu (to bezapelacyjnie mój numer jeden) nie wyobrażam sobie żadnego koncertu Iry. Zanim ta piosenka zabrzmiała, powtarzałam: jeśli nie zagrają, to nie wychodzę, protestuję i czekam dalej. Posłuchali. Zagrali. Wyszłam, ale bardzo chętnie wrócę na kolejny taki akustyczny wieczór.

Fot. Łukasz Stacherczak


Galeria zdjęć

3 lutego 2026
Łukasz Stacherczak
1 lutego w Klubie Politechnik jako - Ira Trio Akustyczne - wystąpili Artur Gadowski, Sebastian Piekarek i Piotr Konca.

Zuzanna Suliga - czytaj więcej