SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Grzegorz Skowronek

Inaczej, ale nie wszystko jedno

7 kwietnia 2026
Udostępnij

Koncert Happysad bez „Zanim pójdę”? Tak, bo rzeczywiście można grać „Inaczej”. Zespół dowiódł tego, występując w Filharmonii Częstochowskiej i zapraszając do udziału szczególnych gości: Anę Andrzejewską i Daniela Pomorskiego.

middle-GS-260315_HAPPYSAD-03.jpg

Happysad ma 25 lat? Bez żartów – pomyślałam sobie, czytając zapowiedź częstochowskiego, jubileuszowego koncertu. Przecież tyle co debiutowali, a ja znałam na pamięć wszystkie piosenki z wydanego w 2004 r. „Wszystko jedno”. Potem zaczęłam liczyć. I rzeczywiście… o zgrozo! - od moich licealnych czasów trochę minęło.

Uśmiechnęłam się do tych wspomnień. Płytowy debiut zespołu ze Skarżyska-Kamiennej skrojony był pod nadwrażliwców. 15 utworów, na czele z nieśmiertelnym „Zanim pójdę”. Większość nadawała się na status dla pogubionych i niezbyt szczęśliwie zakochanych. Mówię status, bo były to czasy, gdy na gadu-gadu wpisywało się oddające nastrój frazy. Teksty Happysad pasowały do tego idealnie. Wyglądało to mniej więcej tak:

MiłośćToNieŻadenFilmWżadnymKinie

aMiałoByćTakPięknieMiałoNieWiaćWoczyNam

ImożeSamaPowieszMiJakMamPowiedziećToTobie

NieproporcjonalnieWieleRzeczyNasDotyczyKtóreMałoNasObchodzą

middle-GS-260315_HAPPYSAD-05.jpg

By „zaoszczędzić” znaki (już nie pamiętam, jaki był limit GG), pisało się bez spacji, stosując właśnie wielkie litery, a czasami urywając jakiś wyraz w połowie. Ogólnie chodziło o to, by najczęściej ta jedna osoba, często nieświadoma sytuacji, ale dostępna na liście kontaktów, zrozumiała, że to do niej (cytując za Happysad – ToMówięJaDoCiebie). Obok „Zanim pójdę”, przytaczam tu fragmenty „Wszystko jedno”, „Jeszcze, jeszcze” i właśnie „Ja do Ciebie”, ale spokojnie można cytować dalej i sięgać po dowolny utwór.

Dziś – już bez tamtych nastoletnich emocji – nadal myślę, że „Wszystko jedno” to krążek bez jednej złej piosenki. A takie nie trafiają się często. Podobnie jak „Miłości w czasach popkultury” Myslovitz można go słuchać bez „przewijania”.

Niemniej - jeszcze przez chwilę - pisząc, ponoszę sobie glany i przeniosę się do kultowej Utopii, gdzie słuchałam tego „na żywo” po raz pierwszy. Wtedy zespół koncertował z nieco starszymi od siebie składami jak Zabili Mi Żółwia, Farben Lehre czy Akurat (w tych dwóch przypadkach, było to w ramach słynnej już trasy Punky Reggae Live).

middle-GS-260315_HAPPYSAD-18.jpg

Potem na Happysad chodziłam do Rury. Później słuchałam już mniej klubowo, mniej regularnie, od czasu do czasu, głównie na festiwalach. Jednak, gdy tylko na takiej Rockowiźnie grali „W piwnicy u dziadka” czy moje ulubione – „Z pamiętnika młodej zielarki” – byłam pod sceną pierwsza i zdzierałam gardło od śpiewu.

Nigdy jednak nie przyszłoby mi do głowy, że trafię na koncert Happysad w Filharmonii Częstochowskiej! Taka okazja nadarzyła się w marcu. I to zdecydowanie nie był wieczór na glany. Zgodnie z tytułem trasy było „Inaczej”. Bardziej refleksyjnie, akustycznie, jakoś tak na nowo, bo nawet tak dobrze znane kawałki, jak „Mów mi dobrze”, przeszły sporą brzmieniową metamorfozę.

Setlistę wypełniały utwory, po które grupa sięga rzadko (a do tego na poszczególne koncerty dokłada coraz to inne perełki, bawi się, miesza, zmienia i słychać, że ta trasa sprawia muzykom prawdziwą frajdę). Nie znajdzie się ich na plenerowych koncertach. Dla wielu z nas (dla mnie również) były one zaskakujące, niemal nieznane, za to my dobrze je znamy – skwitował Kuba Kawalec, wokalista Happysad, odpowiedziany za konferansjerkę.

middle-GS-260315_HAPPYSAD-07.jpg

I tak marcowy wieczór rozpoczął „Pył” (nagrany w oryginalne wspólnie z Kasią Lins). Potem do puli doszły m.in. „Słoneczniki i konopie”, „Czwarty dzień” i „Lęki i fobie”.

Wkrótce zapowiedziano pierwszego gościa. Na scenie pojawił się Daniel Pomorski, który zamiast trąbki, z którą widujemy go najczęściej, miał akordeon. Zaserwował zespołowi „Sto lat”, a także kilka słów życzeń i wspomnień. A wspólnych wspomnień częstochowski muzyk i Happysad mają sporo, bo kilka lat grali razem, wydając m.in. takie krążki jak „Mów mi dobrze” czy „Ciepło/Zimno”. Pomorski odstawił akordeon, przerzucił się na instrument sobie właściwy i w filharmonii zagrał ze swoim dawnym zespołem trzy utwory: „Nieprzygoda”, „Pani K” i „Do szczęścia”.

Gdy zasłużonymi oklaskami podziękowaliśmy znakomitemu trębaczowi, Happysad zaczął wyciągać różne repertuarowe „starocie”. Ku mojej (i nie tylko) radości zabrzmiały „Partyzant K”, „Jeszcze, jeszcze”, „Od kiedy ropą” i „Kostuchna”. Po niej przyszła pora na drugiego częstochowskiego gościa. Tym razem do grupy dołączyła wokalistka Ana Andrzejewska. Ten występ również nie był oczywiście przypadkiem.

middle-GS-260315_HAPPYSAD-17.jpg

W czasach pandemicznych Kuba Kawalec wydał swój solowy album „Ślepota”, a wydawnictwo promowała m.in. piosenka „Zdechłam” (z przejmującym, mrocznym teledyskiem w reżyserii Zuzanny Plisz) z udziałem Częstochowianki właśnie. Co ciekawe, choć nagrali wspólną piosenkę, ze względu na covidową rzeczywistość, nie poznali się i nie spotkali się wówczas z Aną. Na „żywo” nadrobili to całkiem niedawno. Polubili zaś tak bardzo, że postanowili powspółpracować i tak Happysad zaprosił wokalistkę do gościnnych udziałów w „Inaczej”. Te objęły nie tylko jej rodzinną Częstochowę, ale i rodzinne miasto Happysad oraz katowickie Miasto Ogrodów. Zanim Ana wkroczyła na scenę filharmonii, Kawalec podkreślał, że to wielki skarb naszego miasta. Artystka potwierdziła to, wykonując „Już mi lżej” i „Jak dawniej”. Czarowała, wzruszała, zachwycała, pokazując sceniczną klasę i kolosalny wręcz talent. Mam nadzieję, że przy jakimś projekcie Happysad zostanie on jeszcze dobrze wykorzystany.

middle-GS-260315_HAPPYSAD-14.jpg

To nie był jednak finał. Zespół wyciągnął dla nas jeszcze kilka niespodzianek, fundując naprawdę mocną końcówkę złożoną z „Listy życzeń”, „Co mi po tobie” i kultowej „Łydki”. Ale i ten, niezwykle charakterystyczny utwór, zyskał w „Inaczej” nowy, zaskakujący aranż. To „Łydką” Happysad planowało się pożegnać z Częstochową, zapewniając, że „normalne”, „przebojowe” koncerty też będą grali. Nie chcieliśmy ich jednak puścić.

Część osób zaczęła podśpiewywać pod sceną Ile jestem ci winien, ile policzyłaś mi za swą przyjaźń… Tak wywołany zespół dołączył instrumentalnie i niewiele brakło, by w filharmonii – wbrew założeniom „Inaczej” - zabrzmiało jednak „Zanim pójdę”. – Jeśli zaśpiewacie, my to pociągniemy – deklarowali muzycy. Finalnie do tego nie doszło. I dobrze (tu narażę się pewnie wielu!). Bo to dowód, że Happysad nie musi wyciągać swojego evergreenu, by wychodząc z sali, można było powiedzieć, że to był naprawdę dobry koncert. Zamiast tego zabisowała „Heroina” - kawałek, który w każdej aranżacji, niezmiennie funduje ciary.

Na koniec, skoro to urodziny, to pora na życzenia. Podobne do tych, które składał koncertowo Daniel Pomorski, by zespół nigdy nie zboczył ze swojej ścieżki, nie tracił autentyczności, po prostu robił swoje. Po wysokiej frekwencji w filharmonii widać, że to się sprawdza.

Fot. Grzegorz Skowronek


Galeria zdjęć

16 marca 2026
Grzegorz Skowronek
Jubileuszowy koncert z okazji 25-lecia Happysad odbył się 15 marca w Filharmonii Częstochowskiej. Gośćmi specjalnymi wieczoru byli Ana Andrzejewska i Daniel Pomorski. Wydarzenie odbyło się w ramach trasy "Inaczej".

Zuzanna Suliga - czytaj więcej