Impreza od fanów dla fanów
Niech to będzie jak najbardziej szczęśliwa trzynastka – mówi Alex Czichos, przedstawiciel Częstochowskiego Klubu Miłośników Fantastyki i Gier Fabularnych i jeden z organizatorów Częstochowskiego Dnia Fantastyki. Kolejna edycja mini konwentu już w sobotę, 15 listopada w Lucky Saloonie.
Twoje pierwsze spotkanie ze światem fantastycznym? Film? Literatura?
Alex Czichos: Zdecydowanie literatura. Moimi pierwszymi świadomymi wyborami były kryminały - Arthura Conana Doyle’a i Agathy Christie. Potem pojawił się Ian Fleming i przygody agenta 007. Dopiero później trafiłem na J.R.R. Tolkiena i wpadłem w fantastykę po uszy.
Aktualnie literatura stoi na pierwszym miejscu. Niezmiennie na podium są u mnie horrory i szeroko pojęta groza, ale klasyczna fantastyka, czy SF też są mi bardzo bliskie. Jako oddany miłośnik literatury Stephena Kinga śledzę wszystkie nowości związane z twórczością mistrza. Bardzo często sięgam także po książki naszych rodzimych autorów, takich jak Andrzej Pilipiuk, Rafał Kosik, Michał Gołkowski czy Andrzej Miszczak.
W Częstochowskim Klubie Miłośników Fantastyki i Gier Fabularnych również łączycie różne zainteresowania? Kto tworzy Waszą ekipę?
- W klubie staramy się dzielić obowiązki organizacyjne również zgodnie z naszymi pasjami. Dla przykładu ja i Kamil Kacperak zajmujemy się bardziej kwestiami literackimi, Andrzej Majtyka – grami planszowymi i elektronicznymi, Marcin Lazarowicz – grami bitewnymi, a Rafał Kwasek – grami fabularnymi. W rekonstrukcjach niezastąpiony jest Maciej Zawolik, a strefa konkursów to od dawna domena Ewy Lasoty i Huberta Szcześniaka.

Skąd impuls, żeby klub reaktywować?
- Fantastyka to dziedzina, która zawsze powinna łączyć, także pokolenia. Dlatego na kanwie tej idei postanowiliśmy wskrzesić po latach uśpienia oryginalny Częstochowski Klub Fantastyki, założony jeszcze w latach 90. Myślę, że udało się to z niemałym sukcesem, ponieważ na nasze eventy przychodzą przedstawiciele kilku pokoleń fanów, a często całe rodziny. To dla nas bardzo istotne.
Stworzenie mini konwentu było naturalną konsekwencją powrotu?
- Przyjęcie formuły mini konwentu był trochę wypadkową realiów postpandemicznych i tego, że nie wiedzieliśmy, czy ludzie są już gotowi na duży, pełnoskalowy event. Stąd inicjatywa mniejszego, ale równie różnorodnego wydarzenia, które spotkało się z ogromnym zainteresowaniem. Bardzo dużo osób stwierdziło, że nawet bardziej odpowiada im kameralna formuła imprezy nawiązująca do „starych konwentów”. Stwierdziliśmy, że Częstochowski Dzień Fantastyki pozostanie taki, co nie znaczy, że nie mamy w planach większych imprez.
Pilotażowe odsłony miały przypisany motyw wiodący, dziś nie ograniczacie się do konkretnego uniwersum. Skąd zmiana?

- Stwierdziliśmy, że nie ma sensu się ograniczać. W świecie fantastyki dzieje się bardzo dużo, premiery… nowości… chcemy być na bieżąco i nie być ograniczeni żadną formułą. Poza tym zależy nam na tym, żeby program CDF-ów był jak najbardziej różnorodny i żeby wszyscy fani mogli znaleźć coś dla siebie.
Za Wami 12 edycji, co daje konwent średnio raz na kwartał. Przygotowania trwają od Dnia do Dnia?
- Tak, na ten moment działamy już w ciągu. Zawsze ostatnim punktem programu poprzedniego konwentu jest ogłoszenie daty kolejnego i zwykle w tym momencie mamy już potwierdzonych pierwszych gości i wstępny zarys pomysłu na program. Nie zwalniamy tempa.
Wsłuchujecie się w opinie uczestników?
- Zawsze! To podstawa. Zarówno uczestników, jak i gości, twórców czy wystawców. Częstochowski Dzień Fantastyki to – jakby nie patrzeć – impreza od fanów dla fanów, więc każdy głos jest dla nas ważny.
Przed nami trzynastka. Jak u Ciebie z przesądami?
- Absolutnie nie jestem przesądny, więc nie mam obaw. Szczerze – zanim nie zadałaś mi tego pytania, nawet o tym nie pomyślałem. Niech to będzie jak najbardziej szczęśliwa trzynastka.
Konwent to oczywiście nie tylko zabawa, strefa gier, konkursy, ale też poważni goście. Kogo zaprosiliście tym razem?

- Przybędą do nas Michał Gołkowski (z premierą swojej najnowszej książki), Michał Cholewa, Agnieszka Kulbat, Aleksander Wierny i Rafał Cuprjak – to jeżeli chodzi o strefę literacką. Poza tym bardzo mocna reprezentacja grup rekonstrukcyjnych w postaci Artura Kramera z Garnizonu Fortecy Częstochowskiej oraz obozu rzymskich legionistów z Legio XXI Rapax.
Jedno ze spotkań będzie miało szczególny wymiar. Myślę o „Częstochowa fantastycznie"…
- „Częstochowa fantastycznie. Okiem Markowskiego, słowem Cuprjaka” to będzie niezwykle wyjątkowy punkt programu, będący naszym hołdem dla człowieka, który dla lokalnej kultury zrobił naprawdę wiele. Był też przyjacielem Klubu i naszych konwentów. Adam Markowski opuścił nas zdecydowanie za wcześnie. Rafał Cuprjak i Aleksander Wierny opowiedzą o Nim, o projekcie „Częstonsy” i fantastycznym spojrzeniu na Częstochowę.
Zaczynacie w południe, kończycie już w niedzielę. Każdy znajdzie coś dla siebie?
- Zaczynamy już o godz. 10.30 ponieważ program jest bardzo obfity, a siatka godzin napięta. Będzie bardzo różnorodnie, popkulturowo i zdecydowanie fantastycznie, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Na trzynastce nie zamierzacie chyba skończyć? Jakieś kolejne plany?

- Oczywiście, że nie. Data czternastej edycji CDF już ustalona i – zgodnie z tradycją - ogłosimy ją na koniec listopadowego konwentu. Mamy również pierwszych potwierdzonych gości, ale póki co nie zdradzę nic więcej.
Dodajmy, że jako klub nie ograniczacie się wyłącznie do organizacji dni. Zapraszacie m.in. na „Nocne granie”.
- W sumie organizujemy ponad 40 wydarzeń w ciągu roku, wliczając w to takie projekty, jak „Nocne Granie”, czyli wieczory z grami planszowymi i fabularnymi lub elektronicznymi, czy tematyczne „Trivie” w formule pub Quizu. Zachęcam do śledzenia naszych profili w social mediach, ponieważ dzieje się tam dużo i oczywiście zapraszam na nasze eventy.
Fot. Kacper Staszczyk, Adam Markowski
