Gdyby nie Gadu-Gadu, czyli jak to z Surferami było
St. City Surfers rzadko grywa w rodzinnym mieście,
więc jeśli tęsknicie za porywającą mieszanką rockabilly, surf-rocka i
garage-rocka, w piątek, 27 czerwca musicie stawić się w American Pub. Surferom
towarzyszyć będzie Vespa.

Ta historia rozpoczyna się w Częstochowie gdzieś tak dwie dekady temu. Wtedy to Jack Saint, Gregory Saint i Luke Saint (czyli po prostu Jacek, Grzegorz i Łukasz) po raz pierwszy spotkał się na próbie. Było to w okolicach 2004 roku, nie byli jeszcze Surferami, za to planowali, że jako Vermona and The Beatmakers będą serwowali mieszankę ska i rockabilly. - Zagraliśmy dosłownie kilka prób, tworzyliśmy parę numerów (jeden z nich do dziś znajduje się w naszym repertuarze) i… wszystko się rozeszło. Po roku spotkaliśmy się realizować nowo-stary pomysł. I znów po kilku próbach znów odpuściliśmy – wspomina Luke.
I na tym by się to skończyło, gdyby nie wakacje 2006 roku. To były czasy świetności Gadu-Gadu. I za pośrednictwem tego komunikatora zawierało się nie tylko znajomości, ale i kompletowało zespół. Jack napisał w swoim opisie (przypomnijmy, że liczył tylko kilkadziesiąt znaków, by „zaoszczędzić” miejsce, rezygnowało się ze spacji, stosowało duże litery itd.), że szuka ludzi do grania surf-rocka (bo całymi dniami słuchał internetowego radia z tą muzyką). Tak się szczęśliwie złożyło, że w klimat surf-rocka wpadł w tym czasie również Luke. Szybko się dogadali (pewnie też przez GG) i już wspólnie odezwali do Gregory’ego (chyba już „w realu”?).
Trzej Święci…
Niebawem spotkali się na pierwszej próbie w składzie: Jack Saint – gitara i wokal, Gregory Saint - perkusja oraz Luke Saint - bas - tworząc St. City Surfers. - Postanowiliśmy, że nasza muzyka to nie będzie klasyczny surf-rock, ale będziemy miksować go z rockabilly. Później okazało się, że nie możemy zamknąć się tylko w tych dwóch gatunkach, bo każdy z nas słuchał bardzo dużo różnorodnych brzmień, choć nasze gusta się pokrywały. Oprócz surf-rocka i rockabilly ceniliśmy soul, country, punk-rock, ska, psychobilly, garage-rock. To wyraźnie odbijało się na naszej twórczości – wspomina basista.
Po kilkunastu próbach mieli już gotowy materiał koncertowy. I tak w październiku 2006 r. zadebiutowali jako support zespołu Komety podczas występu w kultowej, częstochowskiej Utopii (prawdopodobnie byłam na tym koncercie, bo głowy uciąć nie dam, ale wkrótce zaczęło się w Częstochowie chadzać na „Surferów”). W tym samym miesiącu, w garażu, w którym mieli próby, Surfersi zarejestrowali 20 numerów. - Jakość nagrań była dość kiepska, ale wybraliśmy kilka lepszych i założyliśmy profil na MySpace, gdzie mieliśmy super odzew – dodaje Luke.

… i Święta
Wkrótce skład się rozrósł, bo do ekipy dołączyła Monica (również Saint). Początkowo grała na klawiszach, później śpiewała kilka utworów, aż całkowicie przejęła mikrofon. - W 2007 r. uzbieraliśmy trochę kasy i podczas dwóch różnych sesji nagraliśmy dziewięć utworów, które w formie CD-R rozprowadzaliśmy na naszych koncertach. Materiał był na tyle dobry, że zaczęły spływać zaproszenia na koncerty w całej Polsce – wyjaśnia Luke Saint.
Surferzy zagrali na dwóch edycjach Rockabilly Piknik i na jedynej Rockabilly Weekend w Warszawie, wystąpili podczas Warhead Festiwal w Ustce, trafili na dużą scenę na OBOA Festiwalu w Gorgast w Niemczech, koncertowali jako support światowej legendy psychobilly Mad Sin, a także pojawili się na kilku zlotach samochodów amerykańskich i klubów motocyklowych. W 2010 r. St. City Surfers pojawiło się nawet w programie „Kuba Wojewódzki Show” (przy wykonaniu „Woman With A Gun” nie da się nie tańczyć, przeszukajcie YouTuba i sprawdźcie to na własne uszy). - Wszystkie te imprezy wspominamy bardzo dobrze, do dziś utrzymujemy kontakty z kapelami, z którymi graliśmy, z organizatorami, z ludźmi, których wtedy spotkaliśmy – mówi basista składu.
Sukces i… zawieszenie działalności
I choć wszystkie te wspomnienia zapisały się jako ważne i wspaniałe, jako historyczne „naj” Surferzy wskazują rok 2008. - Zespół Vespa zaprosił nas jako support na kilka przystanków swojej trasy. Oni wtedy grali po 3-4 koncerty tygodniowo, potrafili na trasie dawać ich 20 czy 30! Nas zaprosili na cztery organizowane we Wrocławiu, Mikołowie, Krakowie i Częstochowie. Okazało się, że nadajemy na tych samych falach, oprócz muzyki łączyły nas też zamiłowanie do imprez i kiepskiego żartu – opowiada Luke Saint.

Przygoda z Vespą doczekała się powtórki, gdy szczecińska formacja w 2010 r. promowała krążek „Starsi Grubsi Bogatsi”. Niestety, rok później St. City Surfers z różnych względów zawiesiło działalność.
Reaktywacja i dwaj nowi… Święci
Lata mijały, a Surferom brakowało grania. Zmieniły się komunikatory, GG zastąpił Messenger. I tym razem to on zaznaczył się w historii reaktywacji. W okolicach 2022 r. Monica napisała do Luke’a z propozycją, że może by tak wrócić do grania, ale wówczas jeszcze nic z tego nie wyszło. Dopiero w 2023 r. Luke i Gregory spotkali się na punk-rockowym koncercie gdzieś na Śląsku i stwierdzili, że przyszła na to najwyższa pora. Już nie pisali, a zadzwonili do pozostałych „Świętych”, Monica od razu zgodziła się na powrót, ale Jack, niestety, nie miał wtedy czasu na granie.
Nowego gitarzysty nie szukali daleko. Ofertę złożono Maćkowi z Vespy, a on przyjął zarówno ją, jak i nowe imię, czyli Matta Saint. - Po kilku miesiącach po raz pierwszy spotkaliśmy się na próbie, co było sporym wyczynem, ponieważ oprócz mnie nikt nie mieszkał już w Częstochowie. Gregory mieszka na Śląsku, Monica w Paryżu, a Matt - który od urodzenia jest szczecinianinem - w Berlinie – wyjaśnia Luke.
Pierwszy koncert zagrali oczywiście w Częstochowie. Potem koncertowali również w Szczecinie, Berlinie, Toruniu, Warszawie, Sosnowcu i Krakowie. W 2023 r. wydali też płytę, czyli wspomniany materiał zarejestrowany w 2007 r., który wcześniej nie ukazał się jako oficjalne wydawnictwo.
I jak przystało na Surferów, teraz musi nastąpić zwrot akcji. Po udanej trasie Gregory postanowił… opuścić skład. I tak znowu rozpoczęły się poszukiwania zastępstwa, bo tym razem pilnie potrzebny był perkusista. Gregory’ego zastąpił Marcellus Saint (czyli Marcel), częstochowianin, ale by nie było zbyt prosto, również mieszkający poza rodzinnym miastem (a dokładnie w Katowicach).

Koncert w American Pub
W tym czteroosobowym składzie zagrali już w kilku miejscówkach w Polsce, a we wrześniu opuszczą jej granice i pojadą koncertować do Czech. Planują też nagrać drugą płytę. Nim to nastąpi razem odwiedzą Częstochowę (w kwietniu i maju można ich było posłuchać m.in. w Zielonej Górze, Świnoujściu, Wrocławiu i Łodzi).
St. City Surfers wystąpi już w piątek, 27 czerwca w American Pub. Koncert będzie szczególny, bo raz Surferzy nie grają w rodzinnym mieście zbyt często, a dwa wystąpi również Vespa (w końcu dziś łączy ich ten sam gitarzysta i ten sam wydawca). - W tym roku Vespa wydała swoją szóstą płytę, obchodzi też 30-lecie działalności. Na pewno zagra więc zarówno nowe utwory, jak i szlagiery. A czego można spodziewać się po nas? Jak zawsze mieszanki rockabilly, surf-rocka i garage-rocka, która podlana będzie innymi gatunkami – zapowiada basista St. City Surfers.
Wstęp na piątkową imprezę przewidziano od godz. 18.30. Bilety młodzieżowe (do 18 lat) kosztują 25 zł, te w przedsprzedaży – 40 zł, a w dniu koncertu – 50 zł. Można je kupić w klubie oraz na stronie bit.ly/4bHfz97
