Fellini, Mazzini, czyli Włochy prawdziwe
Federico Fellini w "Osiem i pół" pozwala nam wejść do głowy reżysera Guido Anselmiego. Panuje tam odwieczny włoski chaos - trochę wspomnień, trochę marzeń, dużo a nawet bardzo kobiet i jeszcze więcej presji. Ta mieszanka - zbyt ciężka, by nią kierować, i zbyt fascynująca, by ją porzucić - staje się metaforą kraju, który sam nie wie, czym chce być i czy rola dzieła sztuki będzie na pewno wystarczająca.
---Mateusz-Mazzini---Ebook-w-Księgarnia-Świat-Książki.png)
Arcydzieło Felliniego z 1963 roku obejrzałam w listopadzie w ramach Europejskiego Dnia Kina Artystycznego w OKF „Iluzja”*, niecałe trzy tygodnie wcześniej wróciłam z włoskiej Kalabrii, a latem zachwycałam się Neapolem i Kampanią. Ponieważ zawsze mam w głowie dwie części zdania (a nie jedną), że podróże kształcą, z tym że tylko wykształconych, to sięgnęłam w tym czasie nie tylko do tematycznej filmografii i literatury pięknej, ale też współczesnych reportaży. "Włochy prawdziwe. Podróż śladami mafii, migracji i kryzysów" Mateusza Mazziniego ukazała się w tym roku nakładem wydawnictwa Szczeliny. To świetny pomysł na okołoświąteczną czy noworoczną lekturę dla każdego, kogo interesuje świat, a zwłaszcza Europa i jej problemy. Dla zachęty warto dodać, że autor jest blisko spokrewniony z Giuseppe Mazzinim, włoskim bohaterem narodowym, który był – obok Garibaldiego – jedną z najważniejszych postaci w procesie zjednoczenia Włoch w XIX wieku.
Mateusz Mazzini, w podobnie dwuznaczny sposób, jak Fellini - choć już bez marzeń na plaży i duchów - oprowadza czytelnika po współczesnym państwie, rozpościerającym się pomiędzy mitologią i espresso a prozą kryzysów - mafii, migracji, demografii i południowego jakoś to będzie.
Choć Felliniego i Mazziniego dzieli sześć dekad, obaj opisują ten sam włoski paradoks. Kraj pragnie lekkości, ale codzienność ma ciężar posągów Igora Mitoraja (który notabene część swojego życia spędził w Toskanii). Fellini leczy to snem, Mazzini - reportażem. Efekt jest podobny - Włochy to wieczny taniec pomiędzy fantazją, a brutalnym realizmem.

W 2025 roku to kraj stojący wobec nieustannych kryzysów, których nie da się już przykryć obietnicą słońca i dobrego jedzenia, choć część Włochów wciąż ucieka w mit „bella Italia”. W tej lekko melancholijnej symetrii kryje się coś cennego. Zarówno Fellini, jak i Mazzini pokazują, że pod warstwą kryzysów i sprzecznych narracji wciąż jest człowiek. Ten zagubiony, trochę przestraszony, ale - to ważne! - niepozbawiony humoru i zdolności do przetrwania. Fellini zamyka "Osiem i pół" tańcem - lekkim, pogodnym, pojednawczym (dekoracje są niepotrzebne, bo Guido nie stworzy nowego filmu, a upływ czasu jest nieunikniony). Mazzini nie proponuje tańca, ale w jego opowieściach też jest rytm - rytm życia zamknięty w regionach Włoch, ten intensywniejszy na północy, a bardziej leniwy z dolce vita na południu. Ale czy na pewno leniwy?
Fellini radzi, aby uśmiechnąć się do własnego chaosu. Mazzini sugeruje, by najpierw go nazwać.

"Osiem i pół" to nie tylko film o kryzysie twórczym reżysera, lecz także autoportret artysty i zarazem panoramiczna wizja włoskiej duszy - rozpiętej pomiędzy chaosem a potrzebą harmonii. Podobne napięcie, choć odwrócone i osadzone w twardej publicystycznej treści, można odnaleźć w książce Mateusza Mazziniego "Włochy prawdziwe". Reporterska podróż autora przez kraj pełen kontrastów, pęknięć społecznych, historycznych obciążeń i współczesnych kryzysów stanowi rodzaj realistycznego rewersu świata Felliniego. Świata, który, choć stworzony z wyobraźni i wspomnień, wyrastał przecież z tego samego włoskiego doświadczenia.
Połączenie tych dwóch perspektyw - trochę onirycznej i tej analitycznej - pozwala uchwycić specyfikę Włoch jako przestrzeni, która nieustannie oscyluje pomiędzy mitem a prawdą, spektaklem a codziennością. Fellini w "Osiem i pół" pokazuje bohatera uwięzionego w labiryncie własnych wizji, wspomnień i pragnień, a jednocześnie poddawanego presji społeczeństwa oczekującego od sztuki jednoznacznych odpowiedzi. Mazzini natomiast przedstawia Włochy przekraczające granice turystycznego wyobrażenia. To kraj migracji, mafijnych układów, napięć politycznych i ekonomicznych nierówności.

W "Osiem i pół" Guido Anselmi próbuje zapanować nad chaosem własnego życia, montuje więc z fragmentów wspomnień i fantazji opowieść, która wymyka mu się spod kontroli. Jego wyobraźnia nieustannie zderza się z realnością - z ludźmi, którzy oczekują od niego powagi, sensu, jednoznacznej narracji, wzięcia odpowiedzialności. Podobny chaos, choć wypływający z zupełnie innego źródła, opisuje Mazzini, prowadząc czytelnika przez włoskie prowincje i metropolie. Tam, gdzie Fellini szukał metafizycznej równowagi, tam Mazzini zanotował pęknięcia. To porzucone południe, napięcia migracyjne, miasta rozdarte pomiędzy turystycznym blichtrem (w którym coraz mniej miejsca dla rodowitych Florentczyków i Rzymian, wypychanych najmem krótkoterminowym z mieszkań w centrach swoich miast), a degradacją społeczną.
Jednak uderzające jest to, jak blisko siebie znajdują się oba obrazy. Fellini pokazuje Włochy jako kraj, w którym życie toczy się w rytmie karnawału – pełne hałasu, barw, parad i kapryśnych emocji. Mazzini z kolei odsłania kulisy tego karnawału: za fasadą elegancji i uśmiechu kryją się konflikty, frustracje, nieprzepracowane traumy. W tym sensie "Włochy prawdziwe" stają się rodzajem dokumentalnego dalszego ciągu "Osiem i pół". Jeśli u Felliniego bohater co chwilę ucieka w świat fantazji, u Mazziniego włoskie społeczeństwo konfrontuje się z tym, od czego chciałoby uciec.

Zarówno film, jak i książka odsłaniają więc tę samą strukturę włoskiego życia. Fellini pokazuje, że ucieczka w fantazję nigdy do końca nie działa, bo realność zawsze upomina się o swoje prawa. Mazzini mówi o tym samym, lecz z perspektywy reporterskiej. Włoski mit – mit słonecznego kraju szczęścia – pęka pod naporem faktów, statystyk i opowieści ludzi, których losy nie mieszczą się w turystycznej narracji.
Warto także zauważyć, że "Osiem i pół" i "Włochy prawdziwe" dzieli ponad sześć dekad, które zmieniły kraj w sposób fundamentalny. A jednak kryzys, o którym mówi Fellini - tożsamości, sensu, kierunku - pozostaje aktualny. Mazzini pokazuje, że współczesne Włochy nadal szukają odpowiedzi na pytanie, kim są jako wspólnota i jakie mają miejsce w Europie i świecie. W filmie Guido nie potrafi ukończyć swojego dzieła; w książce Mazziniego Włochy nie potrafią ukończyć własnego procesu modernizacji. Wszyscy utknęli w pół drogi.
Tym, co ostatecznie łączy oba dzieła, jest specyficzna włoskość, czyli zdolność do łączenia sprzeczności, do życia w ciągłym napięciu pomiędzy pięknem a chaosem. U Felliniego wyraża się ona w tańcu kończącym "Osiem i pół", który jest pogodzeniem się z własną niedoskonałością. U Mazziniego ta włoskość pulsuje w opowieściach o ludziach, którzy mimo problemów zachowują zdumiewającą energię i odporność. I jeszcze nierzadko uśmiech. To nie jest idealizacja. To raczej uznanie, że siła Włoch tkwi właśnie w tej pełnej sprzeczności dynamice.
"Osiem i pół" oraz "Włochy prawdziwe" tworzą więc zaskakująco spójną parę: film i reportaż, które razem pokazują Włochy jako kraj nieustannie próbujący zrozumieć samego siebie. Fellini robi to poprzez metaforę artystycznego kryzysu, Mazzini - poprzez analityczną obserwację kryzysów społecznych, zwłaszcza tych ostatnich. Oba głosy, choć rozdzielone czasem i medium, współbrzmią, ujawniając, że to, co widać na powierzchni - lekkość, styl, fantazja - to tylko część włoskiej opowieści. Reszta kryje się głębiej, w pęknięciach, które zarówno Fellini, jak i Mazzini potrafią uchwycić z godną wrażliwością.

*Korzystajcie z propozycji częstochowskiego OKF, w którym oprócz najnowszych obrazów można obejrzeć także najbardziej uznane dzieła światowego kina, także z dalekiej przeszłości, takie jak „Osiem i pół”.
Już 28 grudnia warto się wybrać np. na znakomity debiut Christophe’a Barratiera z 2004 roku „Pan od muzyki”, a 29 grudnia (i 7 stycznia) na jeden z najważniejszych filmów europejskich lat dziewięćdziesiątych, który ugruntował pozycję Michaela Hanekego jako jednego z mistrzów współczesnego kina - „Funny games”.
Także w styczniu (od 11) OKF Iluzja zaprasza na przegląd filmów amerykańskiego buntownika o europejskiej wrażliwości, egzystencjalisty, poety, kinofila, muzyka rozkochanego w jazzie i rocku, twórcy obdarzonego abstrakcyjnym poczuciem humoru, króla kina niezależnego, czyli Jim Jarmusch | 7 + 1. Tego nie wolno przegapić!
Szczegółowego repertuaru należy szukać na stronie https://okf.czest.pl
