SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Robert Jodłowski

Ciało kruche i bolesne [CZĘŚĆ III – SALA GOBELINOWA]

27 lutego 2026
Udostępnij

O kruchości, bolesności, znikaniu, zranieniu i odchodzeniu opowiada ostatnia część wystawy „Ciało. Kilka odsłon nagości”. To tu prace Jacka Waltosia, Judyty Bernaś, Joanny Jeżewskiej-Desperak, Krystyny Szwajkowskiej czy Jacka Sztuki zestawione są z nagością ostateczną symbolizowaną przez drewniane rzeźby Dariusza Zboina.

middle-616278167_1587069242917923_8958662720904683842_n.jpg

Wystawa „Ciało. Kilka odsłon nagości” w Miejskiej Galerii Sztuki dobiega końca, a tym samym także nasz cykl, w którym zwiedzamy ją wraz kuratorkami Barbarą Major i Joanną Matyją. W Sali Śląskiej podziwialiśmy już m.in. dzieła Zdzisława Beksińskiego i Jerzego Nowosielskiego, a w Poplenerowej – imponujący „Teatr Rysowania nr 20” Franciszka Starowieyskiego.

Na finał pora na najwyższą z sal galerii – Gobelinową i najbardziej chyba poruszającą część tej ekspozycji. – To najbardziej osobista strefa tej wystawy. Widz uświadamia sobie, że owszem jest człowiekiem patrzącym, ale sam też ma ciało i te przeżycia i doświadczenia może odnieść do samego siebie. Mówimy o ciele, które jest kruche, które jest podatne na czas, na zranienie, na chorobę i na odejście. Nie jest to łatwy temat, nie jest to łatwy sposób opowiedzenia o tym, ale myślę, że wybrane tutaj dzieła tworzą przejmującą całość. Sama mówię o tym w sposób bardzo osobisty, bo tak odbieram ten fragment wystawy – podkreśla Joanna Matyja.

Między istnieniem a niebytem

middle-zoom-DSC_1121.JPG_69a16bd1b7eda.jpg

„Gobelinową” otwiera obraz Jacka Waltosia „Płaszcz miłosiernego Samarytanina” z 1988 r., nawiązujący zarówno do Ewangelii św. Łukasza, jak i do dzieła Rembrandta „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem”. - Widzimy tutaj ciało, które jest słabe i płaszcz, który zyskuje cechy osobowe. Jest płaszczem otulającym, wyrażającym współczucie, a nawet - jak mówi autor tego obrazu - współczułość – mówi kuratorka.

Ten fragment wystawy mówi o ciele na granicy między światami, na granicy istnienia i niebytu. I tę kruchość oddają doskonale subtelne prace Agnieszki Apoznańskiej („Czerwona kurtyna”, „Zmruż oczy moje”) oraz Martyny Pinkowskiej (m.in. Ciało śnione”).

Miałam przyjemność obejrzeć wystawę Martyny Pinkowskiej w Sopocie i wtedy pomyślałam, że „Ciało. Kilka odsłon nagości” nie może się odbyć się bez jej dzieł, pełnych subtelności, wiążących się ze znikaniem, z tą kruchością, bolesnością. Sama autorka podkreśla, że w ten sposób przedstawia relacje między matką a córką - opowiada Joanna Matyja. –Zawieszone w przestrzeni obrazy to świadomy wybór aranżacyjny, chcieliśmy przydać im jeszcze większej lekkości.

middle-616047848_1587069412917906_5931942841784964304_n.jpg

O bolesnym splątaniu i to w sensie bardziej dosłownym opowiadają z kolei ceramiczne rzeźby Marty Olejniczak (kilka lat temu jej doskonałą wystawę „Kompleksy” mogliśmy oglądać w Antresoli). – Sama artystka odnosi to spętanie do kompleksów, do odczuwania własnego ciała jako czegoś, co jest gorsze, co należałoby poprawiać czy zmieniać – wyjaśnia kuratorka.

- Kruchość ciała od wielu lat prezentowana jest w sztuce współczesnej. W tym przypadku pokazujemy ciało w różnych kwestiach, w różnych zniszczeniach. To zbliżenie do fizyczności, poprzez którą pokazujemy, że jesteśmy jednak słabi. Jesteśmy w ciele i jeżeli ciało zaczyna nam się rozpadać, rozpadamy się razem z nim – wtrąca Barbara Major.

Ciało bezbronne, pokiereszowane

Do przemijania nawiązuje również niezwykle życiowa serigrafia z 1988 r. „Kolejka (7 etapów życia kobiety)” Zbyluta Grzywacza. Przypomnijmy, że dzieła tego artysty (w sumie jest ich na tej wystawie kilkanaście), podobnie jak Jana Lebensteina, można oglądać również w Sali Śląskiej. – To prawdziwe życie, bez dzisiejszego photoshopu. Podobnie jak w pracy Lebensteina, nieco innej, bo pozbawionej groteski. Artysta przedstawił swoją chorą przyjaciółkę Alinę Szapocznikow, która destrukcję swojego ciała pokazywała w rzeźbach. To niezwykle przedstawienie - takie nieco posągowe, nawiązujące do antycznych rzeźb a ukazujące, biedne, pokiereszowane ciało – opowiada o „Portrecie Aliny Szapocznikow” Major.

middle-613048313_1578611563763691_1109689427697447605_n.jpg

W „Gobelinowej” spotkać można również kolejny obraz Leszka Sobockiego, autora, którego dzieło otwiera całą częstochowską wystawę („Hommage a’Lucien Freud” w „Śląskiej”). Tym razem jest to „Nudo” z 2011 r. – To autoportret, który oddaję ludzką kruchość i bezbronność. Doskonale widać to w tym skuleniu postaci, w tym odwróceniu twarzy. To niezwykle ważna praca – podkreśla Major.

Z tymi dziełami sąsiaduje twórczość Judyty Bernaś (dobrze znanej w Częstochowie, bo jej prace Galeria prezentowała już kilkakrotnie). – Tym razem pokazujemy nakładające się na siebie, przenikające się ciała kobiece i męskie. Ujęte są one w takiej niedookreśloności. I sama autorka deklaruje, że to próba pokazania takiego ciała między światami, między realnością, rzeczywistością a metafizyką. Judyta tworzy cykle w czternastu elementach,nawiązując do drogi krzyżowej. Natomiast zgodziła się, żebyśmy pokazali je w inny sposób, nie obok siebie, tylko w formie takiego labiryntu. Możliwości przechodzenia między nimi potęguje wrażenie podczas zwiedzania ekspozycji – mówi o cyklu „JEDNIA-blue” z 2019 r. Joanna Matyja.

Częstochowskie akcenty

middle-zoom-DSC_1929.JPG_69a16ec1d1c5e.jpg

Warto dodać, że w Sali Gobelinowej wyeksponowane zostały także prace artystów związanych z Częstochową. Tu trafił premierowy, namalowany specjalnie na tę wystawę obraz Jacka Sztuki „Bez miłości umieramy, a w jej świetle ożywamy” z cyklu „Lumen vitae (Prześwietlenia)”. – To dzieło bardzo ważne dla artysty, ale dla nas też, bo bardzo zgadza się z intencjami kuratorskimi tej wystawy. W sensie znaczeniowym - moim zdaniem - nawiązuje ono do „Płaszcza miłosiernego Samarytanina”, bo autor deklaruje, że bez miłości umieramy, a w jej świetle ożywamy. Miłość, czułość, troska przywracają ciału życie – podkreśla Matyja.

Z kolei Joanna Jeżewska-Desperak przedstawia cykl rysunków „Akty”– pięknych, subtelnych, zaskakujących na tle najnowszych, malarskich dokonań artystki. Prace, które autorka stworzyła niemal 20 lat temu, ukazują najbardziej dramatyczny wymiar delikatności ciała, budząc skojarzenie z wyniszczeniem go z powodu choroby.

Lokalnym akcentem jest także obecność niezwykle pięknej litografii „Historii naturalnej XVI” (2002 r.) Krystyny Szwajkowskiej.

Nagość ostateczna

middle-616320976_1587069222917925_3636029066379520697_n.jpg

Tuż obok mamy obraz Wacława Wantucha „043-22” (2022 r.). To znany fotografik, który ma na koncie liczne wystawy z aktami w roli głównej. – Autor sam mówi o sobie, że jest złodziejem póz, bo mówiąc o pracy z modelkami, zawsze starał się je skłonić do ułożenia własnych ciał w jakieś nietypowe pozy. Te fotografie były mocno wykoncypowane czasami, chociaż naprawdę robiły wrażenie. Ale Wantuch kilka lat temu zarzucił fotografowanie na rzecz malarstwa, choć oczywiście posługuje się cały czas fotografią jako punktem wyjścia dla powstawania obrazów. I tutaj też okazuje ciało w nietypowej pozie, choć naszą uwagę zwracają głównie bezbronnie stopy – opowiada Joanna Matyja.

W „Gobelinowej” wydzielono także specjalną część, do której nie wszyscy zaglądają, nie wszyscy wiedzą, nie wszyscy znajdują odwagę. – To nie jest oczywiście główne przesłanie wystawy, a raczej wskazanie na nagość ostateczną. Ta praca trafiła tutaj w gruncie rzeczy przez przypadek, bo któregoś dnia, kiedy spotkałam się z młodą artystką, która miała mieć swoją wystawę w Galerii Zwiastun. W pewnym momencie wyjęła z plecaka trzy drewniane kości. I powiedziała, że zrobił je jej znajomy, który mieszka w górach, prowadzi różne zajęcia terapeutyczne – opowiada Matyja o wyeksponowanych na szklanym stole rzeźbach Dariusza Zboina.

middle-zoom-DSC_1931.JPG_69a16ec90f2bc.jpg - Pomyślałam, że będą mocnym, poruszającym akcentem i że powinny znaleźć się na tej wystawie. Bo one oddają ten moment, kiedy ciało nas opuści. To jest ta nagość ostateczna - dodaje.

Ekspozycja „Ciało. Kilka odsłon nagości” dostępna jest dla zwiedzających wyłącznie do niedzieli, 1 marca. Tego dnia (podobnie jak 28 lutego) można ją zwiedzać od godz. 11.00 do 19.00.

Bilety normalne kosztują 15 zł, a ulgowe - 10 zł. Szczegóły na stronie: galeria.czest.pl.

Fot. Robert Jodłowski/Miejska Galeria Sztuki


Galeria zdjęć

27 lutego 2026
Robert Jodłowski/Miejska Galeria Sztuki

Zuzanna Suliga - czytaj więcej