SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Muzycy zespołu Duch Delta

Duch gitar

14 lutego 2022
Udostępnij

middle-OKŁADKA-DUCH-DELTA.jpgDuch w narodzie nie ginie. Duch gitar w Częstochowie też nie. Choć pewnie, jak to zwykle bywa, niewiele osób tutaj, na miejscu, o tym wie.


Pomimo że są uznawane za najgłośniejsze, to paradoksalnie o gitarach bywało ostatnio cicho. Rap zawłaszczył sobie przestrzeń i mocno rozepchnął się na scenie, wysyłając muzykę gitarową na margines. Częstochowa jednak zawsze lubiła i - jak się okazuje - nadal lubi szarpać struny. To w sumie dobrze, ponieważ trudno przecenić siłę różnorodności. Łapmy za gitary, klepmy bity na empecetkach, skreczujmy na adapterach - w skrócie: róbmy wszystko, by w mieście wybrzmiewała muzyka.


Muzyka, jak wiadomo, często się chowa. Tworząc te felietony, powinienem wydrukować i powiesić nad biurkiem cytat Stanisława Jachowicza mówiący o tym, że „cudze chwalicie, a swego nie znacie”. Tak ogólnonarodowo wykazujemy się tą cechą, wciąż patrząc na krańce świata. Jednak postaram się, żeby ten rok nie był rokiem Jachowicza, a bardziej czasem odkryć. Mnie udało się wpaść na Ducha Delta. Szczerze mówiąc, to on wpadł na mnie, bo ja w swojej ignorancji jakoś się z nim mijałem. Tymczasem to trio zdążyło być opisane w magazynie „Teraz Rock” (tu usprawiedliwię się, że ostatni numer kupiłem chyba w 1998 r., ale w sumie, jak patrzę na okładki, to stwierdzam, że wiele się tam nie zmieniło), wystąpić na scenie radiowej Trójki (tej też nie słucham od czasu Wiecie Czego z Wiecie Kim) i mógłbym tak dalej wymieniać. Na kolejne usprawiedliwienie wpisuję sobie, że pewnie przypadkowy, a do tego statystyczny przechodzień, zapytany o Ducha Delta, pewnie odpowiedziałby kultową kwestią „a komu to potrzebne?”. I byłby w błędzie, bo komuś to zdecydowanie jest potrzebne.


Przepraszam, w tym miejscu powinno nastąpić opisanie muzycznych dokonań Ducha Delta. W dużym skrócie napiszę jednak, że panowie grają na gitarach i odnoszą się do bluesa, choć brzmią naprawdę dużo bardziej nowocześnie. Przypominają mi Queens of the Stone Age, ale może to zbyt daleko posunięte porównanie, ponieważ zespół chce być wyraźnie kojarzony z nieco innym klimatem. Klimatem starszym i osadzonym w bluesie. Ale jeśli kojarzycie ten gatunek z jakimś smutnym gościem siedzącym nad Missouri, to musicie nieco zrewidować swój pogląd, bo ten Duch jest dużo żywszy. Nie podejmuję się oceny całości, ponieważ blues nie jest moją dziedziną, ale nie mam po przesłuchaniu poczucia straconego czasu.


middle-dd1-(3).jpg

Podoba mi się też to, że o Duchu Delta mówi się już szerzej. Docenia się w miejscach, które w przypadku bluesa/rocka można śmiało nazwać uznanymi. Słucha się tej trójki wszędzie, tylko nie w Częstochowie. I to fakt, a nie opinia! Wchodząc chociażby na Spotify, widzimy, że w pierwszej piątce miast, które słuchały ostatnio tego zespołu, nie ma Częstochowy. Wiem, że są jeszcze inne miejsca i sposoby, by dotrzeć do tej muzyki, ale delikatnie wjeżdżam Wam na ambicję. Być może przemawia przeze mnie jakiś turbolokalny patriotyzm, ale nie mam w sumie nic do stracenia. Osobiście zawsze, gdy wiem, że ktoś w Częstochowie próbuje coś robić, poświęcam chociaż chwilę na zapoznanie się z tym materiałem. Może to nawet leżeć daleko od moich zainteresowań, ale czuję obowiązek udzielenia chociażby takiego wsparcia komuś, komu chce się tu coś robić. To nie jest tak, że sugeruję od razu zapętlenie płyty, kupienie koszulki i powieszenie plakatu, ale wiecie, w drodze do pracy zamiast poczciwego (chciałbym użyć nieco innego przymiotnika, ale to portal miejski, więc nie mogę przeklinać) rmfu, posłuchajcie chociaż jednej częstochowskiej piosenki, w tym przypadku Ducha Delta. Może akurat zabiją Wam serca armaty.


Wróćmy do ducha gitar i Częstochowy. Ostatnio ktoś ze znajomych wrzucił klip do numeru Rażonych Piorunem. Choć ten zespół zawsze był na totalnie innej orbicie zainteresowań niż moja, to przypomniało mi się, jak był on popularny w czasach coraz bardziej odległych. Poza Rażonymi Piorunem rozbijało się wówczas po scenach co najmniej kilkanaście innych bandów, a bary nawiedzał legendarny duch grający na wirtualnej gitarze i manifestujący przywiązanie do kapel szarpiących druty, na czele ze wspomnianymi Queens of the Stone Age. Po tamtych kapelach zostały już tylko niewyraźne nagrania. Jednak ci, którzy wtedy tłukli się w pogo pod sceną, dziś mają już przecież pewnie własne dzieci i te dzieci powinny być (przynajmniej w teorii) wychowane w miłości do gitar (chyba że po drodze porwał je „zenonomartyniukowy” duch). Może warto spróbować wydobyć ten potencjał. Dzień Dziecka jest za cztery miesiące - kupcie dzieciakom gitary, niech w ten sposób zaleją mnie tematy, o których warto pisać.


Tymczasem zostawiam was z Duchem Delta. Jak was spotkam, to zapytam, czy słuchaliście - to taki tylko „friendly reminder”.


/Zespół Duch Delta wystąpi 26 marca w Muzycznej Mecie, na scenie zagrają również SuperKocik i Śliwka - przyp. Redakcja/

Cykle CGK - Autorzy