SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Obrazy Stanisława Śledzińskiego i sam artysta na wernisażu

Malarstwo optymistyczne

19 stycznia 2022
Rysunkowy portret Sylwii Góry
Udostępnij

Szpachla, płótno, spacer, farby olejne i akrylowe albo pastele. Tyle wystarczy Stanisławowi Markowi Śledzińskiemu, żeby tworzyć. Dowiadujemy się tego z filmu Wojtka Kowalskiego pt. „Stach”, który 14 stycznia miał swoją premierę w Miejskim Domu Kultury.


To kolejny obraz Kowalskiego poświęcony artyście związanemu z Częstochową. Autorem muzyki do filmu jest Wojtek Kwaśniak. Stach, czyli Stanisław Śledziński urodził się w Łodzi, ale bardzo szybko znalazł się wraz z rodziną w naszym mieście. To tu zakończył swoją edukację plastyczną, uzyskując w 1981 r. dyplom w Wyższej Szkole Pedagogicznej (obecnie Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza). Kamera towarzyszy malarzowi przede wszystkim w jego pracowni, ale także na zewnątrz – nad rzeką, na spacerze, przy codziennych czynnościach, takich jak np. malowanie ścian w piwnicy. To wszystko pozwala na stworzenie formuły gawędy, która pomaga lepiej zrozumieć twórczość artysty.


Śledziński zaczynał od głębokiego realizmu, w młodości kopiował nawet Kossaków. Potem przyszedł czas na pejzaże i fascynację impresjonizmem francuskim. Dziś najbliżej mu do kolorystów, którzy najbardziej lubili wielobarwną fakturę, odtwarzając rzeczywistość jako zagęszczoną przestrzeń plam barwnych. Podobnie robi Śledziński. Najpierw rozprowadza farbę na płótnie grubą szpachlą, detal dopracowuje na sztaludze, ale jego praca jest raczej spontaniczna. Widać to wyraźnie w przypadku obrazu, który powstaje na naszych oczach. To praca „Tajemnice miasteczka”, wykonana za pomocą farb olejnych i akryli. Pomogła też rzeka. Po pierwszej fazie naniesienia farb szpachlą, artysta położył płótno w wodzie, podobraziem na taflę, szukając satysfakcjonującego efektu. Dokończył obraz w pracowni. Ostateczny rezultat mogliśmy zobaczyć nieco później, na wernisażu wystawy z okazji 45-lecia pracy twórczej malarza. Wernisaż ten odbył się w Galerii 4Arte tego samego dnia, co premiera filmu, czyli 14 stycznia.


Film Kowalskiego jest świetnym wprowadzeniem do wystawy. Pokazuje nam bowiem technikę pracy Śledzińskiego, dochodzenie do ostatecznych rozwiązań artystycznych. Udaje nam się również poznać tego twórcę jako człowieka. Widzimy sympatycznego mężczyznę, zdystansowanego do siebie i świata. Pojawiające się czasem elementy rozmowy (odpowiedzi na pytania, których jako odbiorcy nie słyszymy) pozwalają nam poznać biografię malarza. Wczesna śmierć ojca, pobyt w wojsku, zagraniczne wyjazdy i różnorakie prace fizyczne, aby przetrwać, wspólne plenery z przyjaciółmi artystami, miłość do zwierząt, zwłaszcza psów, pamięć o najbliższych, optymizm. Takie jest też malarstwo Śledzińskiego – optymistyczne.


Ulubione zapachy? Zapach drzewa cedrowego, z którego zrobione są ołówki, których artysta używa do szkicowania oraz zapach farb. Film pozwala nam także zajrzeć pod podszewkę pracy twórczej. Oprócz wspomnianego obrazu, który pomogła stworzyć rzeka, możemy zobaczyć, jak Śledziński pracował nad „Portretem na łące”. Oba obrazy powstawały w roku 2021 i są jednymi z najnowszych prac, które możemy podziwiać na wystawie w Galerii 4Arte. Są równocześnie jednymi z najlepszych prezentowanych tam dzieł. Autor wybrał i powiesił 29 obrazów, które namalował w latach 2013-2021. Wszystkie bez wątpienia łączy mocny, dominujący na płótnie kolor i technika pracy.


W ostatnich latach Śledziński prawie zupełnie odszedł od figuratywności, choć czasem przez plamy barwne „prześwitują” postaci – oczy, usta, kształty. Kolor jest dla niego najważniejszy, to z nim utożsamia malarstwo, podobnie jak polscy kapiści. Jak mówił na otwarciu wystawy, wszystko, co robi, zależy od jego nastroju, chwili, okoliczności. Jednego dnia obraz wydaje się być skończony, kolejnego coś na nim domaluje. Nawet po kilku czy kilkunastu latach, widząc swoją pracę na cudzej ścianie, chętnie coś by w niej zmienił.


Śledziński był także pedagogiem (uczył plastyki w IV Liceum Ogólnokształcącym im. Henryka Sienkiewicza w Częstochowie) oraz opiekował się Częstochowskim Stowarzyszeniem Plastyków Nieprofesjonalnych. Jego obrazy były prezentowane na wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą (m.in. w Niemczech, Francji, USA, Bułgarii), znajdują się w galeriach i zbiorach prywatnych w Polsce, Kanadzie, Francji, Niemczech, RPA i – co ciekawe – w Watykanie. Artysta brał też udział w słynnych aukcjach Wiesława Ochmana, organizowanych w Konsulacie RP w Nowym Jorku.


Niewiele znajdziemy o Stanisławie Marku Śledzińskim w internecie, dlatego, żeby zapoznać się z jego twórczością, warto wybrać się na wystawę do Galerii 4Arte (ul. 1 Maja 27), która potrwa do 30 stycznia. Jubileusz 45-lecia pracy twórczej artysty to doskonały ku temu powód. Przy okazji można zwiedzić niezwykłe, przedwojenne przestrzenie w odnowionych, zbudowanych z wapienia i cegły piwnicach, o których pisała w grudniu Magda Fijołek.

Cykle CGK - Autorzy