Aktualności

6 listopada 2017
CZĘSTOCHOWIANKA SUPERMODELKĄ PLUS SIZE
[zdjęcie aktualności]

Takiego programu jeszcze w polskiej telewizji nie było. „Supermodelka Plus size” od miesiąca emitowany jest na Polsacie, w każdą środę o g. 20.40. Wśród uczestniczek znalazła się częstochowianka, 20-letnia Katarzyna Bochenkiewicz. O tym, czy uda się jej wygrać, przekonacie się jeszcze w listopadzie.

Magda Fijołek: Kasiu, jak to się stało, że trafiłaś do programu?

Katarzyna Bochenkiewicz: Moje koleżanki z liceum, znalazły w internecie ogłoszenie o castingu i zaczęły mnie namawiać na udział. Wysłałam wówczas swoje zgłoszenie, ale pierwsza odpowiedź była negatywna. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po miesiącu, producenci programu odezwali się do mnie ponownie i zaprosili na przesłuchanie do Warszawy.

Skąd to przekonanie koleżanek, że ten program nie może obyć się bez Ciebie?

Od dziecka lubię artystyczne klimaty. Lubię robić zdjęcia innym, ale też od jakiegoś czasu biorę udział w sesjach fotograficznych jako wizażystka. Właśnie podczas nich zdarzało się, że fotograf zapraszał mnie na plan zdjęciowy jako modelkę. Później opowiadałam koleżankom o tych przygodach z modelingiem, więc kiedy tylko zauważyły ogłoszenie pomyślały o mnie.

Jak wyglądał casting?

Najpierw odbył się pre-casting, na którym byli producenci i reżyserzy. Po kilku tygodniach zaproszono mnie już na właściwy casting. Podczas niego chciano się przekonać czy proporcjonalnie wyglądam, jak się zachowuję, jak się poruszam i jak wychodzę na zdjęciach. Następnie wszystkie uczestniczki castingu podzielono na grupy i przydzielono zadanie pozowania z modelem. Podczas tej sesji wypadłam najlepiej z całej grupy i trafiłam do programu.

Znalazłaś się w grupie nieznanych sobie dziewczyn, które na dodatek rywalizują ze sobą o zwycięstwo w programie. Jak to wygląda od środka, trzymacie się razem czy też każda z Was skupia się na sobie?

No cóż, wychodzi na to, że więksi są dla siebie milsi, niż ci, którzy mają mniej centymetrów w obwodzie. Łączą nas wspólne doświadczenia, czasami przykre, a to powoduje, że jesteśmy bardziej wrażliwi na drugiego człowieka. Dlatego, choć to zabrzmi banalnie, na planie programu bardzo się wspieramy i pomagamy sobie wzajemnie. Stanowimy taką wesołą kompanię.

A jury?

Tu role się podzieliły. Emil Biliński, jest z nami bardzo blisko i wkłada dużo serca w nauczenie nas jak układać dłonie, jak pozować, żeby sylwetka dobrze wyglądała. Z kolei pani Ewa Minge to autorytet bez dwóch zdań - chłodny dystans połączony z matczyną troską. Jest też Ewa Zakrzewska, modelka plus size, której rady są nieocenione. No i jest jeszcze Rafał Maślak, który namawia nas do różnych aktywności fizycznych, co nie zawsze przyjmujemy z entuzjazmem.

Czemu? Czyżby modelka plus size nie mogłaby być jednocześnie fit?

Jest tu pewien zgrzyt. Bo jeśli za bardzo weźmiemy do serca wszystkie rady Rafała dotyczące zdrowego odżywiania i treningów, to wtedy staniemy się modelkami „0 size”, a nam nie o to chodzi. Ja lubię sobie pojeść i nie lubię się przy tym ograniczać. Jednocześnie ćwiczę, ale nie do takiego stopnia, w którym pozbyłabym się swoich kilogramów.

Czyli lubisz siebie?

Tak, w pełni akceptuję siebie taką jaką jestem, chociaż nie zawsze tak było. W rodzinie nigdy nie odczuwałam, że jest ze mną coś nie tak. Moi rodzice, brat i siostra, są podobnie jak ja wysokimi ludźmi z większą ilością kilogramów. Natomiast to jak wyglądam - jestem wysoka, przy kości i mam rude włosy - trudne było do zaakceptowania przez moich rówieśników w szkole podstawowej. Wtedy mi dokuczano, naśmiewano się i bywało ciężko. Wsparcie zawsze otrzymywałam od mojej rodziny. Sama sobie z kolei narzuciłam, żeby starać się w każdej okoliczności zachowywać wobec ludzi miło, aby oni przekonali się sami o mojej wartości, a nie oceniali mnie po wyglądzie. To sprawiło, że mam sporo znajomych.

A co uważasz o tworzącym się właśnie trendzie na modelki plus size?

Jestem jak najbardziej za. Myślę, że zarówno pulchniejsze dziewczyny, jak i te szczupłe, są w modelingu potrzebne. Na pewno nie wchodzimy sobie w drogę. Ten sam projekt ubrania inaczej będzie się prezentował na osobie „pluz size”, a inaczej na „0 size”.

Życzymy Ci oczywiście sukcesu w programie, a ty chciałabyś coś powiedzieć dziewczynom, które noszą rozmiary od 42 w górę?

W przyszłości chciałabym być trenerem motywacyjnym. Będę wtedy przedstawiać swoją historię, jako dowód na to, że bycie gabarytowo większą od innych, nie oznacza, że trzeba się chować i odmawiać sobie jakichkolwiek przyjemności z życia. Nikt nie może nikomu czegoś narzucać, a szczególnie wzorców wyglądu.