Aktualności

6 lipca 2018
Broń z historią
[zdjęcie aktualności]

 

 

W Muzeum Częstochowskim można zwiedzać wystawę zatytułowaną "Husaria. Broń wschodnia". Rozmawiamy o tym z historykiem, Mariuszem Grzybem z Działu Historii Muzeum Częstochowskiego, komisarzem wystawy.


Michał Wilk: Na początek pytanie, które zada sobie pewnie każda osoba planująca odwiedzić muzeum - co ciekawego można zobaczyć na wystawie?

Mariusz Grzyb: Możemy zobaczyć ponad 700 eksponatów. Prezentujemy broń wschodnią oraz broń polską, która powstała pod wpływem kontaktów z Imperium Osmańskim. Rzeczpospolita miała takie położenie, że leżała między Wschodem a Zachodem, mogła więc pozwolić sobie na czerpanie wzorców z obu stron. Chcemy zatem pokazać pewną koncepcję w rozwoju polskiej broni, dzięki którym nasze ówczesne siły zbrojne były na wskroś nowoczesne. Owszem, potem wymagały one większych nakładów i wprowadzania zmian, ale warto pamiętać, że np. husaria królowała na polach walki przez 200 lat, podczas gdy formacje innych krajów znacznie krócej.

 

Wartość historyczna i liczba eksponatów to jedno. Drugą sprawą jest ich jakość, wykonanie oraz walory estetyczne, prawda?

Tak. Broń jest pięknie zdobiona, wspaniale inkrustowana złotem, srebrem, kością słoniową, masą perłową, karmelizowana koralem, turkusem, malachitem. Znajdziemy tu ciekawostki nie tylko zdobnicze, ale też techniczne, jak chociażby w przypadku tzw. kolczugi jedwabnej. Jej oczka są niezwykle drobne, a ta tutaj ma ich prawdopodobnie około miliona. Mamy broń wykonaną ze stali damasceńskiej, broń indyjską, np. kukri, szable kora (widowiskowe, bo często wykorzystywane w produkcjach filmowych). Są też łuki refleksyjne, przykłady pierwszego oręża kompozytowego, w których warstwa wewnętrzna składa się z drewna, zewnętrzna ze ścięgien zwierzęcych, całość dopełniają wstawki z rogu. To sprawia, że łuk ma olbrzymią siłę napięcia, sporą donośność i początkową szybkość pocisku rzędu 200 metrów na sekundę.

 

Są tu przedmioty z prywatnych zbiorów trzech kolekcjonerów: Ryszarda Janiaka, Janusza Piotrowicza oraz częstochowianina, Krzysztofa Ledwonia. Nie brakuje więc ludzi, którzy interesują się historią i zbierają cenne eksponaty...

Nie brakuje miłośników i kolekcjonerów, ale trzeba zdać sobie sprawę, że tworzenie kolekcji historycznej i jej późniejsze eksponowanie wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. Głównie ze względu na kwestie zabezpieczenia, konserwacji, a także solidnego opracowania merytorycznego. Dla mnie osobiście ta wystawa jest przykładem husarskiego ducha, związanego z poczuciem obowiązku służby ojczyźnie. Zresztą, jeśli mówimy o upadku husarii, to wskazuje się na to, że nie nowa broń na polu walki, tylko właśnie upadek polskiego ducha, głębokiego patriotyzmu, miał na to wpływ.

 

Myśli Pan, że te wartości mają jeszcze znaczenie dla współczesnego człowieka?

Myślę, że jak najbardziej tak. Znajdziemy wiele przykładów potwierdzających to, że po upadku tego typu wartości następuje powrót do wieków ciemnych. Mam nadzieję, że to nas nie dotknie i swoją kulturę obronimy. Natomiast trzeba mieć świadomość, że należy o to dbać, walczyć, ale bez nienawiści do innych.


A jak na wystawę reaguje młodzież, która tu przychodzi? Warto zarażać ją polską historią?

Oczywiście, że warto. Jesteśmy to winni tym, którzy dbali i walczyli o nasz kraj, którzy robią to dzisiaj i będą robić w przyszłości. Według mnie to nasz moralny obowiązek, bo naród poza pamięcią, często nie ma innych możliwości oddania tym ludziom jakiegokolwiek szacunku. Młodzież interesuje się historią, jednak, by ją do tego zachęcić, nie można opowiadać dzieje w sposób podręcznikowy. Trzeba odpowiednio przyciągnąć uwagę. Sądzę, że ta wystawa jest tego bardzo dobrym przykładem. Zresztą mamy też eksponaty, które można dotknąć, założyć, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Chcemy tym samym w Muzeum Częstochowskim zarażać historią.

 

Proszę jeszcze powiedzieć, gdzie dokładnie i do kiedy będziemy mogli podziwiać ekspozycję?

Wystawę można oglądać w Muzeum Częstochowskim, dokładnie w Galerii Dobrej Sztuki, w budynku przy Placu Biegańskiego, na rogu Alei Najświętszej Maryi Panny i ul. Nowowiejskiego. Ekspozycję można podziwiać do końca sierpnia.