Aktualności

9 marca 2018
Górski gen
[zdjęcie aktualności]

 

Ewa Ćwiklińska jest częstochowianką. Jednak jej mama pochodzi z Beskidu Śląskiego, dokładnie z Kamesznicy pod Baranią Górą, gdzie nasza podróżniczka spędzała w dzieciństwie każde wakacje i ferie. Jak pokazał czas, górski gen jest wiecznie żywy, bo nie pozwala Ewie usiedzieć w jednym miejscu.

To właśnie góry były bodźcem dla Ewy, by wyruszyć w drogę. W czasach licealnych rozpoczęło się poznawanie i zdobywanie szczytów w Polsce. Ta pasja zaprowadziła ją na Uniwersytet Śląski, gdzie zgłębiała tajniki geografii. Poznała grupę przyjaciół, w Studenckim Kole Przewodników Beskidzkich w Katowicach, z którymi poznała między innymi Alpy, Pireneje i góry Skandynawii.

Pierwszy poważny, indywidualny wyjazd odbyła z przyjaciółką z akademika. Wykupiły w biurze podróży przejazd do Grecji. Z Polski pod Olimp dojechały poczciwym jelczem bez toalety i klimatyzacji. Atmosferę podgrzał jeszcze dwunastogodzinny postój w potwornym skwarze, na granicy Rumunii i Bułgarii. Dziewczyny z ponad trzydziestokilogramowymi plecakami wprawiały w osłupienie greckich wagabundów. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu i pomocy lokalnej społeczności przez pierwsze dwa tygodnie nie wydały ani złotówki, a zwiedziły między innymi masyw Olimpu. Gdy dotarły do jednego ze schronisk, chcąc zaoszczędzić pieniądze zapytały o cenę noclegu w namiocie. Zarządca tak się przejął, że zafundował im kolację oraz nocleg w schronisku! Po „przeczesaniu” gór okolic Aten, wybrały się na Peloponez, gdzie dotarła do nich trzecia koleżanka i wspólnie kontynuowały podróż na Kretę. Podróżniczki unikały najpopularniejszych szlaków, dzięki czemu udało im się poznać Grecję od podszewki.

Obecnie Ewa uczy geografii w kilku częstochowskich szkołach; jak sama mówi jest „latającym nauczycielem”. Pracuje również jako przewodnik turystyczny m.in. po województwie śląskim i Ojcowskim Parku Narodowym. Całość uzupełnia pracą jako pilot wycieczek, obierając z grupami przeróżne krajowe kierunki.

Sama odwiedziła do tej pory 51 krajów! Podróżuje zawsze w wakacje oraz ferie. Nie sposób jest opisać wszystkie jej wyprawy w tym miejscu. Dlatego poprosiliśmy, aby wybrała dla nas kilka z nich i opowiedziała co jest w nich najpiękniejszego. Oczywiście na podstawie osobistych doświadczeń i przeżyć.

Egipt – była tam trzy razy i wciąż jest jej mało! Choć większość z nas zna go głównie z książek historycznych ewentualnie wyjazdów all-inclusive, to kryje on dużo więcej atrakcji. Na dobry początek najwyższy szczyt kraju – Góra Świętej Katarzyny. Piramidy w Gizie, Sakkarze czy Dahszurze. Rejs po Nilu w celu podziwiania świątyń. Luksor zwany miastem pałaców. Świetne wody do nurkowania choćby z rurką i okularkami. Możliwość odwiedzenia Beduinów. Można powiedzieć, że gdy tylko odważymy się wyjść z oazy hotelowej – nigdy nie zaznamy zaspokojenia, tak wiele jest do oglądania.

Włochy – bo ich góry i przyroda wprawiają w osłupienie Szczególne wrażenie robią czynne wulkany. Ewa miała okazję podziwiać Etnę podczas wzmożonej aktywności, gdy lawa tryskała leniwie, a ludzie próbowali chłodzić gorące jęzory lawy, wylewając na nie wodę z samolotów.

Hiszpania – wciągnie swoją kulturą każdego! Spacerując wieczorami po mniejszych i większych miejscowościach można obserwować ludzie bawiących się z charakterystycznym dla południowców temperamentem. Widząc ogromny plecak podróżniczki zachęcali ją do pozostawienia go, aby mogła skorzystać z prawdziwej hiszpańskiej fiesty.

Peru – ma w sobie prawdziwą magię. Najlepiej zachowane miasto majów - Machu Picchu mimo masy odwiedzających go ludzi nie traci uroku. Warto również wybrać się na pobliską górę Wayna Picchu ze świątynią księżyca, Ewę przywitała tam majestatyczna tęcza dodając uroku całości. Choć ilość wpuszczanych tam osób jest ograniczona, to właśnie dzięki temu można odnaleźć w tym miejscu chwilę mistycznego odpoczynku.

Indie – ze względu na kulturę. Każda część Indii jest zupełnie inna. Północ przesiąknięta jest buddyzmem a południe hinduizmem. Zjawiskowe mauzoleum Taj Mahal zapiera dech w piersiach. Tam ludzie żyją zupełnie inaczej od nas i całkowicie inaczej postrzegają świat. Warto tam pojechać choćby raz.

Jordania - ze skalnym miastem Nabetajczyków. Petrą przenosi w niemalże nierealną rzeczywistość. No i samo Morze Martwe, gdzie dosłownie można leżeć na wodzie...

Gruzja – przede wszystkim ze względu na ludzi żyjących w otoczeniu wciąż dziewiczej przyrody. Długie toasty i niekończące się wieczory. Fakt, że mamy coraz więcej połączeń lotniczych w tym kierunku znacznie ułatwia podróże.

Ewa nie byłaby sobą, gdyby nie poleciła też samych góry. Zatem Prokletije, zwane Przeklętymi - na pograniczu Albanii i Czarnogóry. Obszar w którym nie ma ani szlaków, ani grup ratunkowych. Miejscowi wychodzą z założenia, że jeżeli chcemy wybrać się tam bezpiecznie to i tak zabierzemy tutejszego przewodnika. Jeżeli mamy odwagę, aby pójść tam samemu, to musimy znać ryzyko i wziąć pełną odpowiedzialność.

Przy takiej ilości odwiedzonych miejsc wydawałoby się, że jej apetyt podróżniczy jest zaspokojony. Nic bardziej mylnego! Wciąż czekają na nią między innymi Meksyk i Islandia. Nie chodzi jednak o „odhaczanie” krajów z listy, tylko o próbę autentycznego poznania nowych miejsc, ich przyrody i kultury. Rzecz jasna górski gen przypomina wciąż o Nepalu i Tybecie, jednak na wszystko przyjdzie pora. No i jeszcze Australia, Ameryka Północna i Antarktyda.

Co ciekawe, Ewa wciąż czuje, że mogłaby znać lepiej język angielski, co wiele by ułatwiło w podróżach. Marzeniem jest znajomość hiszpańskiego, aby móc chłonąć Amerykę Południową i Środkową. Jednak prawda jest taka, że żaden język nie jest konieczny, bo miłość do podróży pozwala przekraczać większość problemów w komunikacji międzyludzkiej.

Podróżniczka na swoich szlakach nie unika również tych najbardziej promowanych atrakcji turystycznych. Twierdzi, że mają one w sobie, to coś, co przyciąga tłumy, dlatego są godne uwagi. Zawsze też warto mieć ze sobą przewodnik, aby nie przegapić mijanych cudów przyrody i kultury. Podróże bez żadnego przygotowania, to przepis na przegapienie tego co najciekawsze.

Z Ewą możecie się poznać, lub może nawet wybrać w podróż, za pośrednictwem Stowarzyszenia Habitantus oraz Klubu Górskiego PTTK w Częstochowie.

 

Daniel Zalejski