Logo miesięcznika CGK

SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Gitarzysta Krzysztof Niedźwiecki i aktorka Agnieszka Łopacka na scenie

Nie wyobrażam sobie miły…

15 marca 2022
Udostępnij

Ten koncert miał wyglądać inaczej. Gdy przygotowywano go jesienią ubiegłego roku, czasy może nie były spokojne, ale nikt nie przypuszczał, że słowo „wojna” nie będzie tylko widmem lęku, ale rzeczywistością.


middle-10032022_11.jpgProjekt dedykowany poetyckiej twórczości Olgi „Kory” Jackowskiej częstochowscy artyści – gitarzysta, kompozytor, producent Krzysztof Niedźwiecki (który często „sam gra piosenki”) i aktorka Agnieszka Łopacka - stworzyli na potrzeby 10. edycji Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”. Nie wszyscy jednak zdołali dotrzeć do klubokawiarni Pestka na jesienną odsłonę wydarzenia. Dzięki głosom częstochowianek i częstochowian oraz środkom z budżetu obywatelskiego koncert mógł doczekać się powtórki.


Wydarzenie zaplanowano na 10 marca w gmachu głównym Biblioteki Publicznej im. dr. W. Biegańskiego. Sala na drugim piętrze wypełniła się po brzegi, kilkakrotnie trzeba było donosić krzesła. Frekwencja – jak na środek tygodnia – zaskakująca. Mimo zapchanych niepokojem myśli (a może za ich sprawą?) potrzeba takich spotkań wydaje się silniejsza.


Biblioteczny koncert nie był jedynie prostą kopią premierowej odsłony. Jesienią zeszłego roku, gdy powstawał, na świecie szalały inne widma (ostatnie lata przynoszą ich sporo). Jednak – przynajmniej w Polsce – nie czuliśmy, że wojna przestanie być tematem z odległych stron świata, że nie będzie przestrogą historii, ale stanie się rzeczywistością. I że tuż obok będzie się toczyła walka, będą realne ofiary, że znów ktoś będzie uciekał z jedną walizką rzeczy i z ogromnym bagażem lęków. Dziś nasze myśli są niebiesko-żółte, więc i koncert przybrał podobne barwy. Kora nie pisała i nie śpiewała tekstów błahych, a w tym momencie jej piosenki, które powstawały w latach 80. ubiegłego wieku, brzmią aż nadto aktualnie.


middle-10032022_12.jpgJeśli miałabym wskazać piosenkę marcowego wieczoru, byłby nią utwór „Jestem kobietą”. Bo to finałowe pół godziny koncertu przyniosło najwięcej emocji. „Nie wyobrażam sobie, miły/ Abyś na wojnę kiedyś szedł/ Życia nie wolno tracić, miły/ Życie jest po to, by kochać się” – śpiewała niegdyś Kora, a teraz z niezwykłą subtelnością Łopacka. Ukrainki pewnie też nie potrafiły sobie tego wyobrazić. Dziś już na te wyobrażenia nie mają czasu, bo strach stał się faktem. Jak wiele z nich chciałoby mieć tę szafę, z podwójnym dnem i dwoma lustrami, o której pisała Jackowska. I gdy będą strzelać za oknami, móc się tam bezpiecznie schować. Dziś szafą dla nich jest w dużej mierze Polska. W programie koncertu istotne miejsce zajął też „Nocny patrol” z 1983 r., uznawany za jedną z najważniejszych polskich płyt. To z tego albumu pochodzi m.in. „Krakowski spleen”, który zabrzmiał niemal na początku wydarzenia.


Częstochowscy artyści przypomnieli wywiad z Korą, która podkreślała, że jej piosenki są bardzo osobiste, i koncert także był niezwykle osobisty. Taka z pewnością była braterska dedykacja do „Anioła”. „Szczęśliwe chwile to motyle” oczywiście wzruszały, ale nie tylko one. Nigdy nie sądziłam, że poruszy mnie tak przebojowy „Wyjątkowo zimny maj”. Krzysztof Niedźwiecki zachęcał do wspólnego śpiewania, bo przecież te piosenki znamy, „mamy je w krwioobiegu” - jak mówił. Mam je, znam je, ale jakoś trudno mi śpiewać ze ściśniętym gardłem. Okoliczności są takie, że poczucie wspólnoty, a takim jest śpiewanie razem na cały głos, odczuwa się ze zdwojoną mocą.


middle-10032022_13.jpgZadaniem sztuki od początku jest pokazywanie człowieka, oddawanie nastrojów, niepokojów, niezgoda wobec zła. To ważny głos społeczny. Tylko nieco brakuje tych, którzy potrafią odpowiednio nim władać. Brakuje takich osobowości, jak Kora. W czasach utkanych z tworzyw sztucznych brakuje prawdy. Brakuje scenicznej odwagi. Często nie wykracza ona poza scenę alternatywy, piosenki Kory znają zaś pewnie wszyscy.


Dziś tak niewielu jest poetów piosenki. Tak mało jest artystycznej (i nie tylko) przyzwoitości. I marcowy koncert o tym przypominał. Bo żegnamy coraz więcej autorytetów, kolejnych Artystów przez „A” pisane wielką literą. Należała do nich nie tylko Kora, ale również przywołani przez Niedźwieckiego: Wojciech Młynarski i Piotr Machalica. Pierwszy był mistrzem słowa, drugi po mistrzowsku te słowa interpretował. Jednym z ważniejszych cytatów przypomnianych podczas koncertu był ten z tekstu „Niewielkie słowo «przyzwoitość»”: „Znaczyło słowo to niemało, kanaliom krzyżowało szyki, aż wzięło i wyparowało, z kultury, nauk, polityki”.


Coraz mniej powstaje dziś rzeczy ważnych - by je odnaleźć, trzeba sięgać do korzeni, jednym je przypominać, innym dopiero pokazywać. Tak też uczynili Łopacka i Niedźwiecki. I choćby dlatego takim projektom trzeba kibicować.


fot. Łukasz Kolewiński


Cykle CGK - Autorzy