Logo miesięcznika CGK

SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Fragmenty plakatów promujących spektakle Cebula, Zażynki i Moja droga

Młodość, która szybko nie nasyci się sceną

11 lutego 2022
Udostępnij

Choć Teatr Nowy nie ma jeszcze nawet roku, zebrał już na swym koncie trzy produkcje i sporo pomysłów na dalszą działalność. Taka niezależna teatralna równowaga była Częstochowie potrzebna!


Z końcem marca fetować będziemy 61. Międzynarodowy Dzień Teatru. To święto nierozłącznie wpisywać się będzie w historię Teatru Nowego w Częstochowie. I to nie tylko dlatego, że każdy teatr świętuje 27 marca. Taką datę na założenie niezależnego teatru wybrał twórca „Nowego” – Paweł Bilski. Jego powstanie ogłosił niespełna rok temu. Teatr Nowy w Częstochowie zapowiadany był jako nowa jakość, teatr pokoleń, ale i miejsce dla tych, którzy dopiero zaczynają sceniczną drogę.

middle-cebula.jpg

Pierwszym spektaklem w repertuarze „Nowego” była „Cebula”. Przedstawienie to stanowiło pomost pomiędzy działalnością teatru i Fundacji Oczami Brata (z którą związany jest Bilski), pomagającej osobom z niepełnosprawnością intelektualną. Całość oparto na tekście Łukasza Staniszewskiego, a za reżyserię odpowiadał Marek Ślosarski. „Cebula” mówi o niepełnosprawności metaforycznie, nadaje jej różne barwy i tony. Unika jednak dosadności, szpitalna rzeczywistość ukazana jest tutaj bez łóżka, materaca przeciwodleżynowego i kroplówki.


Etatowi aktorzy Teatru im. Adama Mickiewicza – Iwona Chołuj i Adam Machalica dzielą scenę z Pauliną Kajdanowicz, Szymonem Kowalikiem i Pawłem Bilskim, którzy dyplom otrzymali stosunkowo niedawno. Zabieg ten sprawia, że relacja pokoleniowa nie jest tu naciągana, a realizacja zyskuje na prawdziwości. Emocje też są prawdziwe, bo poruszany temat nie jest łatwy. I choć opowiedziane historie są różne, bo nie każdy radzi sobie z ciężarem tego problemu, twórcy nie oceniają, nie rzucają pierwsi kamieniem, refleksje zostawiając widzom. Kto jeszcze nie widział debiutu „Nowego”, może nadrobić zaległości 3 marca. Tego dnia spektakl powróci na scenę kameralną przy ul. Kilińskiego 15 (tam w sierpniu 2021 r. odbyła się jego premiera) i to trzykrotnie (o godz. 10.00, 12.00 i 19.00).


middle-zażynki.jpg

W tym samym miejscu prezentowany był również drugi tytuł z dorobku niezależnego teatru. Mowa o koprodukcji z Teatrem im. Adama Mickiewicza i rewelacyjnych „Zażynkach”. Nie jest to typowe przedstawienie, a raczej czytanie performatywne (inaugurujące oddziałujący na wszystkie zmysły cykl „AudioTeatr”). Za reżyserię odpowiadał Tomasz Man, a realizację oparto na odważnym i bardzo dobrze skonstruowanym tekście Anny Wakulik.


„Zażynki”, czyli opowieści o Marysi, ojcu i synu, nie są miłe i grzeczne. Są za to ważne i niewygodne. To jeden z najmocniejszych ładunków, jakie wystrzelono w Częstochowie. Emocjonalna rzeź, w której nie ma wygranych, są tylko poranieni. Bez zbędnych ruchów, bez dłużyzn. O aborcji, wierze, moralności, partnerstwie, rodzicielstwie, dojrzałości i niedojrzałości, miłości i jej potrzebie, lęku i osamotnieniu. Mam nadzieję, że w drugiej połowie sezonu 2021/2022 teatr znów zaprosi na tę realizację. I choć w fotelu nie zaznamy komfortu, bo treść jest mocno niewygodna, to warto się z nią zmierzyć. Sama dojrzałam już do tego, żeby zobaczyć „Zażynki” ponownie.


Ostatnia pozycja z niespełna rocznego dorobku Teatru Nowego w Częstochowie prawdopodobnie nie zostanie już nigdy zaprezentowana. Kto doświadczył jej w listopadzie 2021 r., szybko tego nie zapomni. Mowa o „Mojej drodze” – połączeniu spektaklu i happeningu. To debiut dramaturgiczny cenionej częstochowskiej poetki Katarzyny Zwolskiej-Płusy. Za reżyserię odpowiadał zaś Paweł Bilski.

middle-moja-droga.jpgOsią jest tu twórczość zmarłej w ubiegłym roku Irit Amiel, poetki ocalałej z Zagłady. Jej wiersze wykorzystano jako pewną przestrogę, lekcję historii i człowieczeństwa. Przenikanie się przyszłości i teraźniejszości zapewnił fakt, że scenariusz dopełniły wiersze współczesnych poetek i poetów - Karoliny Kułakowskiej, Ewy Frączek, Jakuba Sajkowskiego oraz właśnie Zwolskiej-Płusy.


Droga nie jest tu umowna, zabrano bowiem widzów na teatralny spacer wzdłuż czternastu stacji (rodem z Drogi Krzyżowej). Wyprawa zaczynała się przy pomniku Ofiar Getta przy ul. Strażackiej, a kończyła w Klubokawiarni Alternatywa 21. Cała trasa przebiegała szlakiem miejsc pamięci. Na każdej stacji czyhały widma przeszłości i lęki przyszłości, bo dziś także jest zagrożone, a historia lubi sięgać po powtórkę.


Uczestniczyłam w tym spotęgowanym ponurą aurą listopada wydarzeniu artystycznym w poczuciu zagrożenia i niepewności. Mówiono o aborcji, nietolerancji, prześladowaniu za inność. „Moja droga” zadawała ból. Zwłaszcza wtedy, gdy przechodziliśmy koło Archikatedry. Do dziś widzę ręce wyciągnięte przez kraty ogrodzenia, słyszę głosy błagające o ratunek i wiem, jak łatwo odwrócić od tego oczy.


Jaką drogę wybierze dla siebie Teatr Nowy? Mam nadzieję, że nadal będzie sięgał po tematy, których inni nie chcą (a może boją się) poruszać. Oczywiście i tu potrzebna będzie równowaga, czyli tytuł lżejszego kalibru, ale równie wysokiego poziomu. Komedia jest trudną sztuką, liczę więc, że wykorzystując młodość, nienasycenie sceną i świeżość pomysłów, z takiej materii niezależny teatr też uczyni „Nową” jakość.

Cykle CGK - Autorzy